Najtrudniejszym zadaniem jest wspólne oddychanie – rozmowa z Wroclavia Wind Quintet

Wroclavia Wind Quintet, który wystąpił w Hali Koszyki w Warszawie to zespół dęty tworzony przez solistów Orkiestry Opery Wrocławskiej. W jego skład wchodzą: Monika Winczewska (flet), Mikołaj Kuta (fagot), Sławomir Zawadzki (klarnet), Ireneusz Stawniak (obój) oraz Jan Sikora (waltornia). Artyści opowiadają o kulisach pracy kameralnej, różnicach między grą w orkiestrze operowej a kwintecie dętym oraz o tym, dlaczego najtrudniejszym zadaniem w ich muzycznym świecie jest… wspólne oddychanie.

Tomasz Pasternak: Jak i dlaczego zaczęła się Wasza współpraca?

Mikołaj Kuta, Sławomir Zawadzki: Nasz zespół powstał z potrzeby wspólnego grania, zamiłowania do muzyki kameralnej oraz chęci doskonalenia się w grze na instrumencie. Grając w kwintecie, od początku do końca kształtujemy ostateczny efekt wykonywanych utworów. Kameralistyka zmusza nas do wspinania się na szczyty naszych umiejętności, a jednocześnie stanowi dla nas uzupełnienie i odskocznię od codziennej pracy w orkiestrze Opery Wrocławskiej. Granie w mniejszym zespole, takim jak kwintet dęty, ma również bezpośrednie i pozytywne przełożenie na naszą grę w orkiestrze. Poza tym lubimy spędzać ze sobą czas, a dobra atmosfera w zespole jest najważniejsza.

Mikołaj Kuta przedstawia Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura
Mikołaj Kuta przedstawia Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura

Na co dzień gracie w orkiestrze operowej. Czym różni się praca w kwintecie dętym od grania w dużym zespole operowym?

Ireneusz Stawniak: Pracę w pięcioosobowym zespole od pracy w dużej orkiestrze symfonicznej odróżnia przede wszystkim przejrzystość partytur. Utwory orkiestrowe składają się zazwyczaj z 25 lub więcej głosów, natomiast w kwintecie mamy ich tylko pięć. Mniejsza skala przekłada się na większą przejrzystość materiału muzycznego. Grając na co dzień w orkiestrze, podczas prób orkiestrowych pracujemy z dyrygentem nad każdym aspektem dzieła muzycznego. Warto jednak dodać, że grupa dęta nie jest jedyną w orkiestrze, dlatego praca podczas prób rozkłada się na wszystkie grupy instrumentów.

Grając w kwintecie, możemy poświęcić więcej czasu na najdrobniejsze detale – związane z oddechem, wspólnym rozpoczynaniem i kończeniem akordów oraz bardzo istotnym balansem dynamicznym między instrumentami. Specyfika grania w kwintecie, w porównaniu z grą orkiestrową, jest także inna – bardziej solowa. Jak wspomniałem, liczba głosów jest ograniczona, dlatego nasycenie treści w każdej partii jest znacznie większe, a kompozytorzy starali się wypełnić tę różnicę w partiach między kwintetem a orkiestrą.

Monika Winczewska i Ireneusz Stawniak © Aleksander Jura
Monika Winczewska i Ireneusz Stawniak © Aleksander Jura

W przypadku klasycznego kwintetu dętego najtrudniejszym zadaniem jest wspólne oddychanie, rozpoczynanie i kończenie dźwięku w tym samym czasie oraz odpowiednie ustawienie balansu między poszczególnymi głosami. Praca w orkiestrze, mówiąc w dużym skrócie, polega na tym samym, jednak przy mniejszej liczbie osób pewne nierówności czy niedociągnięcia są znacznie bardziej słyszalne. W dużej orkiestrze symfonicznej, w jakiej gramy na co dzień, drobne niedoskonałości w wielu przypadkach nie są tak wyraźne, przede wszystkim ze względu na masę dźwięku, jaką generuje większy skład, oraz obecność różnych grup instrumentów, na przykład perkusyjnych, gdzie przypadkowe czy nierówne wejście orkiestry może zostać „przykryte” uderzeniem w talerze lub kotły.

Jan Sikora © Aleksander Jura
Jan Sikora © Aleksander Jura

Jak powstaje repertuar Wroclavia Wind Quintet i czym kierujecie się przy jego wyborze?

Jan Sikora: Repertuar Wroclavia Wind Quintet powstaje zawsze z myślą o charakterze wydarzenia. Tworzymy go wspólnie – podczas twórczych burz mózgów każdy z nas wnosi swoje pomysły, inspiracje i muzyczne fascynacje, dzięki czemu program zyskuje wyjątkowy, autorski charakter. Dbamy o różnorodność stylistyczną, odpowiednią dynamikę oraz długość koncertu, tak aby całość była spójna, angażująca i idealnie dopasowana do danej okazji – od eleganckich wydarzeń kulturalnych po kameralne spotkania artystyczne. Każdy nasz występ jest muzyczną opowieścią, która nie tylko podkreśla rangę wydarzenia, lecz także pozwala publiczności doświadczyć energii, pasji i brzmieniowej finezji naszego zespołu.

Sławomir Zawadzki © Aleksander Jura
Sławomir Zawadzki © Aleksander Jura

Czy w swoim repertuarze wykonujecie głównie utwory oryginalnie napisane na kwintet dęty, czy sięgacie również po transkrypcje?

Sławomir Zawadzki: Obecnie bazujemy na repertuarze napisanym oryginalnie na kwintet dęty, ale planujemy poszerzyć nasz program. Istnieje wiele pozycji, które pierwotnie zostały skomponowane na orkiestrę symfoniczną, a następnie zaaranżowane na kwintet dęty – chociażby „Piotruś i wilk” Sergieja Prokofiewa czy „Nagrobek Couperina” Maurica Ravela. Z czasem w naszych programach pojawią się również aranżacje muzyki kameralnej. Naszym marzeniem jest wykonanie z zespołem „Kwartetu Amerykańskiego”, skomponowanego przez Antonína Dvořáka na kwartet smyczkowy. Obok IX Symfonii „Z Nowego Świata” jest to jego najsłynniejsze dzieło z okresu pobytu w Ameryce. W naszym repertuarze znajdzie się także miejsce na aranżacje muzyki filmowej.

Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura
Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura

Czy w programach Waszych koncertów pojawia się repertuar polski?

Klaudia Winczewska, menedżerka zespołu: Zdecydowanie tak. Staramy się przełamywać staropolskie powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie” i dążymy do tego, aby to „swoje” poznawać i prezentować szerokiej publiczności. Już wkrótce – 2 maja 2026 roku – zagramy koncert składający się wyłącznie z repertuaru polskiego, w którym znajdą się utwory kompozytorów takich jak Wojciech Kilar, Grażyna Bacewicz czy Józef Świder.

Czy muzyka klasyczna powinna być obecna w miejscach kojarzonych przede wszystkim z rockiem, popem czy jazzem? Jak wykonuje się muzykę kameralną w przestrzeni takiej jak Hala Koszyki, która nie jest typową salą koncertową?

Monika Winczewska: Naszym zdaniem dla muzyki klasycznej zawsze znajdzie się przestrzeń. Wiele utworów klasycznych towarzyszy nam w codziennym życiu. Artyści nie muszą ograniczać się wyłącznie do sterylnych przestrzeni sal koncertowych. Oczywiście jest to wspaniałe rozwiązanie, ponieważ takie sale często są perfekcyjnie dopracowane pod względem akustycznym i ułatwiają muzykom pracę, ale przecież nie zawsze tak było. Początki muzyki, którą dziś nazywamy klasyczną, nie były związane z tak sztywnymi ramami wykonawstwa jak obecnie. Dobrym przykładem jest uwertura. Dziś słuchamy jej w absolutnej ciszy, natomiast w czasach, gdy powstawała, często stanowiła tło spotkań towarzyskich i dawała sygnał do zajęcia miejsc. Hala Koszyki to wyjątkowe, tętniące życiem miejsce ze wspaniałą publicznością. Wykonywanie tam muzyki klasycznej jest dla nas czystą przyjemnością.

Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura
Wroclavia Wind Quintet w Hali Koszyki © Aleksander Jura

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕

Postaw kawę
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne