Wojciech Niedziółka nagrywa odnaleziony i zrekonstruowany Koncert skrzypcowy Grzegorza Fitelberga

Nakładem wytwórni Acte Préalable ukazała się płyta „Harmonies of Revival” z fonograficznymi premierami zrekonstruowanych dzieł Grzegorza Fitelberga – Koncertu skrzypcowego d-moll op. 13, II Symfonii A-dur op. 20 i „Rapsodii polskiej” op. 25. Skrzypek Wojciech Niedziółka w rozmowie z Olafem Jackowskim dla ORFEO opowiada o pracy nad projektem, poszukiwaniach materiału nutowego, stylu kompozytorskim Fitelberga i promocji muzyki polskiej na świecie.

Koncert skrzypcowy d-moll op. 13 został skomponowany przez Grzegorza Fitelberga w 1903 roku. Utwór nigdy nie doczekał się publicznego wykonania ani wydania nutowego, nigdy nie został też nagrany. Rękopis dzieła zaginął, znana była jedynie I część utworu, odnaleziona później w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie.

Jesienią 2025 roku w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku podjęto się rekonstrukcji Koncertu, jego prawykonania i pierwszego nagrania fonograficznego w ramach projektu „Harmonie Odrodzenia – Grzegorz Fitelberg”.

Płyta ukazała się właśnie nakładem wytwórni Acte Préalable. Album jest już dostępny w sprzedaży, a także na platformach streamingowych m.in. Spotify oraz na kanale YouTube gdańskiej uczelni. Oprócz Koncertu skrzypcowego znalazły się na nim również inne utwory Grzegorza Fitelberga – zrekonstruowana II Symfonia A-dur op. 20 oraz „Rapsodia polska” op. 25. Wszystkie nagrania są premierami fonograficznymi. Rejestracji dokonano w dniach 3-6 listopada 2025 roku w Sali Koncertowej gdańskiej Akademii.

Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku
Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku

Olaf Jackowski: W jaki sposób udało się odnaleźć kolejne części Koncertu i jak przebiegała rekonstrukcja brakujących fragmentów?

Wojciech Niedziółka: Przez długi czas sądzono, że zachowała się jedynie I część Koncertu, choć pojawiały się wzmianki o istnieniu fragmentu z początku części III – Finale. W trakcie pracy nad projektem odkryto jednak, że inny utwór Fitelberga – również nigdy wcześniej niewykonywana „Canzonetta” na skrzypce i orkiestrę – jest w rzeczywistości w pełni zachowaną II częścią Koncertu d-moll. Była ona skatalogowana w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie wraz z odnalezionym początkiem III części Koncertu. Zachował się jej niewielki fragment, nuty urywają się w środku frazy. Ostatnim etapem rekonstrukcji było ukończenie finału, którego podjął się Józef Domżał. Moim zdaniem zrobił to w sposób znakomity i bardzo przekonujący stylistycznie, dając mi przy tym swobodę w opracowaniu partii solowej.

Jak publiczność przyjęła dzieło podczas jego pierwszej prezentacji?

Koncert wykonaliśmy wspólnie z Orkiestrą Akademii Muzycznej „Sinfonia Gedania” pod batutą prof. Zygmunta Rycherta i podczas prawykonania w Gdańsku spotkaliśmy się z entuzjastyczną reakcją publiczności. Pod względem stylistycznym dzieło przywodzi na myśl Koncert skrzypcowy Mieczysława Karłowicza, który powstawał niemal w tym samym czasie, a także Koncert Piotra Czajkowskiego – w rozbudowanych tutti orkiestry czy finałowej codzie. Usłyszeć można również nawiązania do utworów Henryka Wieniawskiego. Całość utrzymana jest w dość klasycznym, młodzieńczym stylu. Zauważyłem także pewną analogię do stylu i formy Koncertu skrzypcowego Roberta Schumanna – zwłaszcza w I części, której temat zdaje się powracać bez końca, powodując u słuchacza pewne przywiązanie, miejscami wprowadzając wręcz w transcendencję.

Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku
Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku

Moją uwagę zwróciła również znakomita orkiestracja.

Fitelberg miał niesamowite wyczucie orkiestry, co – jak wiemy – zaowocowało później wybitną karierą dyrygencką. Myślę, że jego Koncertowi znacznie bliżej jest do symfonii koncertującej, niż do koncertu w stylu brillant. Oczywiście wiele jest fragmentów, w których partia skrzypiec pełna jest wymagających technicznie przebiegów – zarówno w I części, jak i w finale – jednak orkiestra cały czas pozostaje równoprawnym partnerem solisty.

Jakie jeszcze walory Koncertu wyróżniłbyś? 

Ma zwartą formę o klasycznej, trzyczęściowej budowie, a całość jest bardzo efektowna i trwa niecałe 20 minut. Zdecydowaliśmy się zastosować przejście attaca pomiędzy pierwszymi dwoma częściami. Modulacja z tonacji d-moll do cis-moll – w moim odczuciu – jasno wskazuje, że właśnie takie rozwiązanie miał na myśli kompozytor. Wystarczy zresztą spojrzeć na koncerty Karłowicza, Wieniawskiego czy Mendelssohna, aby zauważyć, jak popularny był to wówczas zabieg. Druga część – „Canzonetta” – ma bardzo prostą konstrukcję, ale jest przepiękna. Stanowi zawieszenie pomiędzy dwoma skrajnymi ogniwami. Podczas powtórzenia tematu faktura orkiestry jest niesamowita – lirycznej partii skrzypiec towarzyszy dialogująca wiolonczela i pełne ornamentów partie grupy dętych. Uwielbiam też część trzecią, w większości napisaną już przez Józefa Domżała. Ma formę quasi ronda, z efektowną tarantelą w środku oraz spektakularną codą. Myślę, że żaden słuchacz nie jest w stanie odgadnąć, gdzie kończy się materiał napisany jeszcze przez Fitelberga, a zaczyna ten dopisany przez Domżała.

Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku
Sesja nagraniowa płyty Harmonies of Revival © Maciej Rybicki/ Akademia Muzyczna w Gdańsku

Obecność albumu na platformach streamingowych to również świetna okazja do promocji muzyki polskiej na świecie.

Uważam, że niestety zbyt słabo promujemy muzykę polską na świecie. W Bazylei, gdzie obecnie studiuję w klasie prof. Rainera Schmidta, wiele osób w ogóle nie zna Koncertu skrzypcowego Mieczysława Karłowicza, który – w mojej opinii – jest dziełem niczym nie odstającym od tych największych koncertów skrzypcowych, a mimo to odnoszę wrażenie, że wciąż znany jest jedynie w Polsce. Mam nadzieję, że Koncert Fitelberga wkrótce doczeka się wydania nutowego, co na pewno ułatwi jego promocję. Bardzo zależy mi, aby utwór wszedł do obiegu wykonawczego. To dzieło zasługuje na miejsce w kanonie polskich koncertów skrzypcowych, ale ma również szansę, by zaistnieć za granicą.

Jakie są Twoje najbliższe plany koncertowe?

Najbliższe dwa miesiące spędzę w Szwajcarii, gdzie mam zaplanowanych kilka projektów zarówno solistycznych, jak i z muzyką kameralną. Następnie 15 marca w Pałacu Poznańskiego – Muzeum Miasta Łodzi wraz z pianistą Mateuszem Piechnatem zagramy recital, w którego programie znajdą się m.in. utwory łódzkich kompozytorów – Grażyny Bacewicz, Aleksandra Tansmana lub Pawła Kleckiego. Na początku maja w Filharmonii Narodowej w Warszawie wraz z orkiestrą Sinfonią Iuventus, wiolonczelistą Antonim Wroną i pianistą Mateuszem Dubielem wykonamy „Koncert potrójny” Ludwiga van Beethovena. Bardzo ciekawie zapowiada się zaplanowany na 31 marca koncert w Filharmonii Świętokrzyskiej w Kielcach. Z pianistą Michałem Francuzem wykonam tam intrygujący program złożony z Sonaty G-dur KV 379 Mozarta, „Suity w dawnym stylu” op. 80 Alfreda Schnittke i neoklasycystycznych „Cinq pieces” Aleksandra Tansmana. W finale zabrzmi „Postscriptum” Wałentyna Silwestrowa, nawiązujące do Sonaty Mozarta. Tym zestawieniem chcielibyśmy podyskutować z klasyczną formą dzieła. Miejmy nadzieję, że publiczność wyjdzie z tego koncertu bogatsza o nowe refleksje.

reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne