Najwyższa kultura potrzebuje odpowiedzialnego mecenatu: rozmowa z Małgorzatą Kozieł-Pańczyk

Sport i kultura od blisko siedemdziesięciu lat stanowią dwa filary działalności Totalizatora Sportowego. O tym, dlaczego wspieranie muzyki klasycznej jest elementem społecznej odpowiedzialności, jaką rolę pełni dziś mecenat kultury oraz dlaczego Centralny Plac Muzyki stał się jednym z najciekawszych wydarzeń kulturalnych stolicy opowiada ORFEO Małgorzata Kozieł-Pańczyk, Dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej Totalizatora Sportowego.

Tomasz Pasternak: Sport i kultura wydają się należeć do różnych światów. Co sprawia, że Totalizator Sportowy od lat jest obecny także tam, gdzie wybrzmiewa muzyka, opera czy sztuka?

Małgorzata Kozieł-Pańczyk: Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto cofnąć się do początków naszej działalności, niemal 70 lat wstecz. Totalizator Sportowy został powołany po to, by wspierać odbudowę zniszczonej po II wojnie światowej infrastruktury sportowej oraz budynków instytucji kultury. Od początku był więc pomyślany jako firma, której działalność przynosi korzyść publiczną: z jednej strony dawała ludziom szansę na wygraną, z drugiej – zapewniała środki na inwestycje ważne dla całego społeczeństwa. Dzięki tym funduszom w całej Polsce powstawały boiska, hale sportowe i baseny, a na początku lat 70. wsparliśmy także odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie.

To doświadczenie pokazało, że możemy i powinniśmy wspierać nie tylko sport, lecz także kulturę oraz dziedzictwo narodowe. Totalizator Sportowy od samego początku jest firmą z misją publiczną. Realizujemy obowiązki ustawowe, ale wiele działań finansujemy również ze środków własnych – takim przykładem jest Centralny Plac Muzyki. Wsparcie tego typu inicjatyw nie jest więc dodatkiem do naszej działalności, lecz naturalną częścią naszego DNA.

© materiały prasowe Totalizatora Sportowego
© materiały prasowe Totalizatora Sportowego

Wspieracie przede wszystkim przedsięwzięcia ambitne, często związane z muzyką klasyczną.

Uważamy, że najwyższa kultura i sztuka wymagają szczególnego wsparcia, bo muzyka pełni rolę znacznie większą niż tylko estetyczną. Buduje wspólnotę ponad różnicami, tworzy przestrzeń spotkania i pozwala doświadczać emocji, których często nie umiemy wyrazić słowami.

Szczególnie muzyka klasyczna wymaga uważności, ale właśnie dlatego tak mocno rozwija – daje ukojenie, pobudza wyobraźnię i przypomina, że człowiek potrzebuje nie tylko rozrywki, lecz także przeżyć, które go wewnętrznie wzbogacają.

Fryderyk Nietzsche napisał, że „Życie bez muzyki byłoby pomyłką”. Naszą rolą jest wspierać inicjatywy, które pozwalają tej pomyłki uniknąć.

Żyjemy w czasach, które raczej dzielą niż łączą. Czy kultura może dziś budować wspólnotę równie skutecznie jak sport?

Sport i kultura budują wspólnotę w różny sposób, ale oba obszary są dla nas równie ważne, bo oba służą dobru wspólnemu. Sport często łączy szybko, emocją chwili, wspólnym kibicowaniem i poczuciem dumy. Kultura działa czasem ciszej i bardziej długofalowo – buduje wrażliwość, pamięć, tożsamość i język, którym możemy rozmawiać o tym, co dla nas ważne.

Z perspektywy Totalizatora Sportowego nie chodzi więc o to, by kultura rywalizowała ze sportem o skalę oddziaływania. Chodzi o to, by wspierać oba te światy jako elementy jednego systemu rozwoju społecznego. Nasza misja publiczna polega między innymi na tym, że środki generowane przez odpowiedzialnie prowadzoną działalność wracają do społeczeństwa – poprzez sport, kulturę, dziedzictwo, edukację i inicjatywy, które wzmacniają lokalne wspólnoty.

„Czarodziejski flet” Polskiej Opery Królewskiej na Centralnym Placu Muzyki © Przemysław Jendroska
„Czarodziejski flet” Polskiej Opery Królewskiej na Centralnym Placu Muzyki © Przemysław Jendroska

Centralny Plac Muzyki to projekt dosłownie wykraczający poza sale koncertowe. Co jest w nim najciekawsze? Czy chodzi bardziej o skalę, artystyczną jakość, a może o ideę otwarcia kultury na każdego przechodnia?

Najbardziej urzeka mnie sam pomysł. Dzięki temu wydarzeniu wiele osób po raz pierwszy zetknie się z muzyką i artystami, których inaczej mogliby nie poznać.

To znakomita forma promocji zarówno muzyki, jak i samej Warszawy. Dlatego wsparcie dla tego projektu rozumiemy nie jako gest wizerunkowy, lecz jako część odpowiedzialności instytucji, która działa w interesie publicznym. Jeśli chcemy, żeby społeczeństwo było bardziej spójne, odporne i świadome swojej tożsamości, musimy inwestować nie tylko w infrastrukturę i wydarzenia sportowe, ale także w przestrzenie spotkania z kulturą.

Czy takie wydarzenia mogą zmieniać sposób, w jaki myślimy o kulturze wysokiej – pokazując, że nie musi być elitarna ani zamknięta w murach instytucji?

Wyjątkowość tego wydarzenia polega właśnie na wyjściu do ludzi z bogatym i ambitnym repertuarem. W zabieganej Warszawie to szansa na chwilę zatrzymania i zanurzenia się w muzyce każdego przechodnia.

W świecie, w którym jesteśmy nieustannie w ruchu, przebodźcowani i skupieni na kolejnych zadaniach, kontakt z muzyką staje się ważnym elementem dbania o dobrostan psychiczny. Pozwala zwolnić, odetchnąć i na chwilę przenieść uwagę z codziennego napięcia na przeżycie, które porządkuje emocje i przywraca wewnętrzną równowagę. Taka chwila wspólnego słuchania w przestrzeni miasta może być dla wielu osób nie tylko spotkaniem ze sztuką, ale także prostym, dostępnym doświadczeniem odpoczynku i uważności.

Centralny Plac Muzyki © Przemysław Jendroska
Centralny Plac Muzyki © Przemysław Jendroska

Czy takie inicjatywy, jak Centralny Plac Muzyki, przekonają bywalców filharmonii czy oper, że muzyka brzmi równie pięknie w murach miast?

Myślę, że takie wydarzenia pokazują, iż to nie tylko akustyka sal koncertowych decyduje o wyjątkowości muzyki klasycznej. Koncerty plenerowe mogą przekonać sceptyków, że klasyka może funkcjonować także poza murami oper i filharmonii.

Najlepszym dowodem na to, że taki mecenat ma sens, jest frekwencja – obecność ludzi, którzy zatrzymują się, słuchają i chcą uczestniczyć w wydarzeniu. To właśnie publiczność pokazuje, że kultura wysoka, jeśli jest dostępna i dobrze zaprezentowana, potrafi przyciągać nie tylko stałych bywalców sal koncertowych, ale także tych, którzy spotykają się z nią przypadkiem, w przestrzeni miasta.

Dobrym przykładem są koncerty chopinowskie w Łazienkach Królewskich, które od lat przyciągają uwagę zarówno warszawiaków, jak i turystów z zagranicy.

Totalizator Sportowy na Centralnym Placu Muzyki © Przemysław Jendroska
Totalizator Sportowy na Centralnym Placu Muzyki © Przemysław Jendroska

Po czym poznaje Pani, że wsparcie dla wydarzenia kulturalnego miało sens? Czy są takie momenty, które najlepiej pokazują wartość mecenatu?

Jestem przekonana, że wartości takiego wsparcia nie da się zmierzyć. Nie istnieje prosty sposób, by obliczyć „zwrot” z wydarzenia, którego celem jest popularyzacja kultury wysokiej. Traktujemy te działania jako element odpowiedzialności państwowej spółki – troskę o zachowanie i przekazywanie piękna kolejnym pokoleniom.

Mecenat kultury nie polega na zysku. Polega na przekonaniu, że warto to robić dla dobra wspólnego.

Gdyby mogła Pani złożyć jedno życzenie Centralnemu Placu Muzyki i jedno polskiej kulturze – co by to było?

Życzenie dla Was jest takie – trwałego zaistnienia w świadomości wszystkich słuchaczy. A jeśli mówimy o całej kulturze, to chciałabym, aby uczyła nas większej uważności – na siebie, na innych i na wspólne doświadczenia, które każdy może przeżywać po swojemu, ale nadal razem z innymi.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕

Postaw kawę
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne