„Anielskie harmonie”, które zabrzmiały 16 sierpnia 2026 roku w Serpelicach, były pierwszym wydarzeniem towarzyszącym 8. Festiwalowi im. Bogusława Kaczyńskiego. Założeniem koncertu było połączenie muzyki europejskiego baroku z polskim repertuarem klawesynowym, a zarazem pokazanie możliwości instrumentu, który zwykle kojarzymy przede wszystkim z funkcją towarzyszącą.

Klawesyn znamy przecież głównie jako fundament barokowego basso continuo, towarzysza recytatywów, obecnego również później – choćby w operach Mozarta czy Rossiniego. Tym razem miał zostać „odczarowany”, miał przemówić własnym głosem i pokazać, że potrafi być nie tylko dyskretnym partnerem śpiewaków, ale instrumentem niezwykle sugestywnym, efektownym, a chwilami wręcz teatralnym.

Dwa wysokie głosy, dwa muzyczne światy
W muzyce dawnych mistrzów spotkali się młodzi polscy artyści, Julia Pliś (sopran), Jakub Foltak (kontratenor) i Jerzy Wardęski przy klawesynie. Już samo zestawienie dwóch wysokich, lecz odmiennych barwą głosów należało do największych atutów wieczoru. Pliś i Foltak stworzyli muzyczny dialog, w którym wirtuozeria i operowy temperament spotykały się ze skupieniem muzyki sakralnej. Oboje potrafili też wykorzystać gest, spojrzenie i aktorski temperament, tak ważne w pełnej emocji muzyce baroku.

Klawesyn, który potrafi wystrzelić z armaty
Instrument użyty podczas koncertu był kopią francuskiego, dwumanuałowego klawesynu z XVIII wieku. Nieoczywistość trzeciego bohatera koncertu objawiła się już w „La Canonade” Claude’a-Bénigne’a Balbastre’a, w którym klawesyn odwzorowuje atmosferę wojskowej parady wraz z armatnimi salwami. Jerzy Wardęski był nie tylko wykonawcą, ale też znakomitym ambasadorem – wręcz apostołem – klawesynu. Z humorem i pasją opowiadał o jego konstrukcji, historii i możliwościach, publiczność mogła dowiedzieć się między innymi, dlaczego klawesyn brzmi tak odmiennie od fortepianu. W tym drugim młoteczek uderza w strunę, podczas gdy w klawesynie struna zostaje szarpnięta przez piórko umieszczone w elemencie mechanizmu zwanym skoczkiem.
I właśnie „skoczki” stały się pretekstem do kolejnego żartu Wardęskiego, który pytał publiczność o najbardziej znany w Polsce sport zimowy. Od skoków narciarskich do konstrukcji osiemnastowiecznego instrumentu droga okazała się zaskakująco krótka. A przy okazji zasada działania klawesynu zapewne na długo pozostała słuchaczom w pamięci.

W cieniu Wandy Landowskiej
Data koncertu miała dodatkowy, symboliczny wymiar. 16 sierpnia przypadała rocznica śmierci Wandy Landowskiej, jednej z najważniejszych postaci dwudziestowiecznego odrodzenia klawesynu. Wardęski przypomniał, że instrument przez około stulecie praktycznie zniknął z życia koncertowego, a działalność polskiej artystki w ogromnym stopniu przyczyniła się do jego powrotu na światowe estrady. Jej koncerty i działalność artystyczna uruchomiły proces, który z czasem stał się jedną z najważniejszych przemian w sposobie wykonywania muzyki dawnej.
W tym sensie serpelicki koncert miał również wymiar symbolicznego hołdu. Klawesyn mógł tego wieczoru zabrzmieć jako samodzielny bohater właśnie dzięki rewolucji zapoczątkowanej przez artystkę, która przywróciła go światowym estradom.

Polski klawesyn
Wardęski konsekwentnie udowadniał też, że historia klawesynu nie kończy się na francuskim czy włoskim baroku. W programie znalazły się polskie kompozycje, wśród nich muzyka Karola Kurpińskiego. Jeden z prezentowanych polonezów powstał z myślą o warszawskim balu w 1827 roku i pierwotnie przeznaczony był na orkiestrę. Wkrótce pojawiła się jednak wersja na instrument klawiszowy. W Serpelicach klawesyn musiał więc przejąć funkcję całej orkiestry – i zrobił to zaskakująco przekonująco.

Jeszcze większą ciekawostką okazał się rzadko wykonywany „Mazurek Es-dur” Ludwiki Dmuszewskiej – kompozytorki właściwie nieobecnej dziś w powszechnej świadomości, po której zachowało się wydanie z zaledwie dwoma utworami.
Szczególne miejsce zajął również Polonez a-moll „Pożegnanie Ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego. Melodia należąca do najbardziej rozpoznawalnych polskich polonezów w klawesynowej szacie zabrzmiała inaczej niż w dobrze znanych interpretacjach fortepianowych – bardziej krucho, intymnie, a przez to zaskakująco świeżo.
Barokowy teatr emocji
Wokalna część programu odsłoniła całą skalę barokowych emocji. W arii Dorindy z „Orlanda” Händla Julia Pliś połączyła subtelność z teatralnym wyrazem, pokazując bohaterkę, której wewnętrznego niepokoju nie potrafi zagłuszyć nawet piękno otaczającego świata.

Zupełnie inny nastrój przyniosło słynne „Ombra mai fu” z „Kserksesa”. Jakub Foltak na moment jakby zatrzymał operowy czas, odnajdując w tej muzyce spokój i kontemplację piękna. W „Quando spieghi i tuoi tormenti” powróciły natomiast niepokój i tęsknota, wyrażane poprzez ornamenty, napięcia i dialog głosu z instrumentem.
W „Fac ut portem Christi mortem” ze „Stabat Mater” Pergolesiego dominowały skupienie i pokora, by chwilę później ustąpić miejsca gwałtownym emocjom Händlowskiego „Kserksesa”. Szybkie frazy i wirtuozowskie wymagania pozwoliły szczególnie docenić nie tylko wokalne możliwości wykonawców, ale również ich umiejętność wejścia w operową rolę bez dekoracji, kostiumów i orkiestry.

Najpełniej niezwykłość zestawienia sopranu i kontratenoru ujawniła się w duetach. Finałowe „Pur ti miro, pur ti godo” z „Koronacji Poppei” Monteverdiego przyniosło jedną z najbardziej zmysłowych chwil wieczoru. Głosy Pliś i Foltaka przyciągały się, odpowiadały sobie i splatały. To szczególne napięcie i zmysłowość mogły powstać właśnie dzięki spotkaniu tych dwóch barw.

Przystanek Muzyczny 8. Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego
„Anielskie harmonie” były koncertem zbudowanym z nieoczywistości: sopran spotkał się z kontratenorem, polski repertuar z europejskim barokiem, muzyka sakralna z operowym gniewem i zmysłowością. Klawesyn zaś raz stawał się orkiestrą, raz naśladował armatnie salwy, a za chwilę był subtelnym partnerem śpiewaków.
Wiele zawdzięczaliśmy Jerzemu Wardęskiemu. Jego pasja sprawiła, że klawesyn przestał być historyczną ciekawostką, a stał się żywym i fascynującym bohaterem wieczoru. Wardęski nie tyle o nim opowiadał, ile zarażał publiczność własną fascynacją, przekonując, że instrument ten wciąż może poruszać, bawić i zaskakiwać.
Koncert w Serpelicach był pierwszym muzycznym przystankiem 8. Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego, na które zapraszali Urząd Gminy Sarnaki i Wójt Grzegorz Arasymowicz oraz Gminny Ośrodek Kultury w Sarnakach i dyrektorka Magdalena Rudnik.

8. Festiwal im. Bogusława Kaczyńskiego
Organizatorami 8. Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego są Prezydent Miasta Biała Podlaska, Bialskie Centrum Kultury im. Bogusława Kaczyńskiego oraz Fundacja ORFEO im. Bogusława Kaczyńskiego. Wydarzenie odbywa się dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca oraz Fundacji PGE. Koncert inauguracyjny „Śmiech, Miłość i Koty. Od Opery po Broadway” odbędzie się 22 sierpnia 2026 roku o godz. 18.30 w Amfiteatrze w Białej Podlaskiej.

Wydarzenia tegorocznego Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego są prezentowane bezpłatnie jako promocja kultury wysokiej. Jest to możliwe dzięki mecenatowi Miasta Biała Podlaska, Bialskiego Centrum Kultury im. Bogusława Kaczyńskiego, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Fundacji ORFEO im. Bogusława Kaczyńskiego w Warszawie.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕
☕ Postaw kawę



