REKLAMA

Antoni Stolpe – powrót kompozytorskiej legendy

8 listopada 2025 roku w Studiu Koncertowym PR im. Witolda Lutosławskiego Warszawska Opera Kameralna zorganizowała niezwykły koncert. Monograficzny wieczór XIX-wiecznego geniusza, Antoniego Stolpego (1851-1872) wykonała znakomicie Orkiestra Polskiego Radia pod batutą Jerzego Wołosiuka oraz soliści: Anna Wróbel – wiolonczela i Rafał Bartmiński – tenor.

Antoni Stolpe, zgasły w 21. roku życia na gruźlicę, to wciąż dla naszej współczesnej recepcji „terra incognita”. Przez współczesnych i przedstawicieli Młodej Polski traktowany był w samych superlatywach. Aleksander Poliński pisał o twórcy: „po Chopinie i Moniuszce może najgenialniejszy z polskich kompozytorów” („Kurier Warszawski”, 1900 nr 46), Stanisław Golachowski zaś, zaprzyjaźniony z Karolem Szymanowskim w 1935 roku dodawał, że „w Polsce przed wystąpieniem Stolpego mógł poszczycić się równie doskonałymi kompozycjami, stworzonymi w tak młodym wieku – jedynie Chopin” („Antoni Stolpe. Szkic biograficzny”, „Muzyka Polska”, 1935 nr 7, s. 184.).

Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

W dorobku tego kompozytora mamy ok. 65 utworów, w tym 20 w pełni ukończonych, mających cechy warsztatu i inwencję rangi europejskiej. Większość z nich powstała jeszcze przed studiami kompozytora w Berlinie (u Friedricha Kiela i Theodora Kullaka), czyli przed 1869 rokiem, kiedy twórca kończył 18 lat. W stuleciu, w którym Polska pod zaborami nie miała orkiestry z prawdziwego zdarzenia, Stolpe był urodzonym symfonikiem – doskonale opanował tajniki nowoczesnego zespołu, nie bez wpływów Wagnera, którym się fascynował. Ale dodatkowo jego muzyka zdradza jakby pokrewieństwo z twórczością symfoniczną Schumanna, z którego partyturami zapoznał się dopiero podczas studiów w Berlinie, większość symfoniki Stolpego powstała wcześniej. Piękno melodii i motywów, zaawansowana harmonika, innowacje formalne w postaci ujednolicenia materiału tematycznego i bogactwa wariacyjnych ujęć, zrywające z tradycyjnym allegrem sonatowym w uwerturach koncertowych, nade wszystko ukryta żarliwość i świetna instrumentacja – to cechy jego oeuvre.

Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Podczas wieczoru 8 listopada 2025 roku, zorganizowanego z inicjatywy zasłużonego dla nagrania i popularyzacji twórczości kompozytora kręgu Pro Musica Camerata, założonego przez wiolonczelistę prof. Andrzeja Wróbla, i kontynuowanego przez jego córkę, również wiolonczelistkę, prof. Annę Wróbel, usłyszeliśmy większość istotnych dzieł symfonicznych Stolpego. Zabrzmiały dwie uwertury koncertowe: a-moll (1867), z brakującym fragmentem partytury zinstrumentowanym przez Piotra Wróbla oraz g-moll (wyk. 1869), a także „Hommage à F. Mendelssohn-Bartholdy. Grand Marche pour orchestre”(wyk. 1869) i czteroczęściowa Symfonia a-moll (1867). W obu uwerturach, poprzedzonych rozbudowanymi wstępami (które powracają na końcu dzieł), wyraźne jest nieortodoksyjne podejście do kwestii allegra sonatowego – nie są one w charakterze ani oparte na tejże formie, ani operowe – w miejsce przetworzenia w pierwszej uwerturze pojawia się piękne fugato, w drugiej Stolpe buduje formę swobodnie, jakby przechodząc w stronę poematu symfonicznego czy fantazji symfonicznej, integrując, niczym u Schumanna czy nawet Wagnera, płaszczyzny tematyczne, do tego dochodzą wspaniałe związki melodyczno-harmoniczne. We wspomnianym Marszu dedykowanym Mendelssohnowi znowu otrzymujemy porcję pompatycznej muzyki o dużym ciężarze gatunkowym, jakby zainspirowanej „Marszem weselnym” z „Lohengrina” Wagnera, ale pozbawionej trochę doskonałości harmonicznej i charakterystyczności muzyki adresata dedykacji. Najbardziej szkicowo niestety zabrzmiała Symfonia, utwór o przeciętnej inwencji, klasyczny i mocno niedopracowany, w dodatku zinstrumentowany we fragmentach przez Piotra Wróbla dość jaskrawie, choć w III części – elegijnej – moglibyśmy doszukać się nawet zapowiedzi Brahmsa.

Anna Wróbel i Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Anna Wróbel i Jerzy Wołosiuk © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Uzupełnieniem koncertu były dwa dzieła koncertujące – dość popularna dzisiaj, nawet mimo nikłego rezonansu kompozytora, Fantazja na wiolonczelę i orkiestrę (1868), zagrana przez Annę Wróbel z dozą subtelności, zdradzająca fascynację Stolpego operą, znakomita pod względem techniki wiolonczelowej. Także „Romans” (”Śpiew”) na tenor i orkiestrę do sł. Victora Hugo w polskim tłumaczeniu Władysława Ordona, rodzaj pieśni przekomponowanej o intymnym przekazie i delikatnym cieniowaniu harmonicznym, trochę pokrewnej w wyrazie Moniuszce. Solista – Rafał Bartmiński – śpiewał delikatnym piano, zniuansowaną dynamiką i pełnią swojego blasku.

Całość prowadził dyrygent Warszawskiej Opery Kameralnej, przez wiele lat związany z Operą Nova w Bydgoszczy i Operą na Zamku w Szczecinie, Jerzy Wołosiuk, dyrygując z operową swadą, ale też z precyzją, uwagą i nasyceniem ekspresyjnym. Ten znakomity wieczór rozpoczął serię koncertów poświęconych Stolpemu, zorganizowanych przez WOK. Dzięki temu żarliwość liryki i wyrafinowanie architektoniki muzyki znakomitego, wcześnie zmarłego kompozytora, spowoduje, że nie będzie on tylko martwą, annałową legendą.

reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne