Na Ogrodach Muzycznych przez cały lipiec 2026 melomani będą mogli oglądać projekcje różnych wydarzeń (opery, operetki, koncerty) oraz wyjątkowe koncerty na żywo. Jednym z nich było uroczyste rozpoczęcie festiwalu, na które tłumnie przybyli warszawscy widzowie w poniedziałek 6 lipca 2026 roku. Liczna widownia wypełniła po brzegi dziedziniec Zamku Królewskiego, nic w tym jednak dziwnego. Gwiazdami wieczoru byli Hyuk i Hyo Lee, bracia znani m.in. ze swoich osiągnięć na zeszłorocznym Konkursie Chopinowskim. Solistom towarzyszyła Polska Orkiestra Sinfona Iuventus, którą prowadził Wojciech Rodek. Muzycy zaprezentowali w sumie aż cztery utwory europejskich i amerykańskich kompozytorów. Inspiracją do programu był okrągły jubileusz niepodległości Stanów Zjednoczonych – przewodziły amerykański folklor i jazz.
W pierwszej części orkiestra miała okazję zaprezentować się jeszcze bez solistów. Koncert otworzyła Suita A-dur „Amerykańska” Antonina Dvořáka, która zabrzmiała bajkowo i sielankowo nie tylko dzięki charakterowi dzieła, ale także miękkości prowadzenia fraz. Barwa orkiestry zabrzmiała wręcz klasycystycznie, co przypisać można prymowi instrumentów smyczkowych w brzmieniu. Równocześnie interpretacja była wierna błogiemu, romantycznemu założeniu dzieła, co stanowiło ciekawe, niecodzienne połączenie. Sekcje orkiestry gładko się łączyły i przenikały nawzajem, choć – być może ze względu na nagłośnienie sali – dźwięk skrzypiec bywał zbyt ostry. Część czwarta wzruszyła swoją emocjonalnością, a finałowa zakończyła utwór piękną repryzą.

Drugim utworem był „Lincoln Portrait” Aarona Coplanda, znanego między innymi z wplatania elementów amerykańskiego folkloru do swoich utworów. Wyjątkowym elementem dzieła była partia mówiona – narrator rozważający o zasługach Abrahama Lincolna, 16. prezydenta Stanów Zjednoczonych. W tę rolę wcielił się znany z filmu „Boże Ciało” Bartosz Bielenia. Dobrze dopasował się do orkiestry, wypowiadając swoje kwestie w odpowiednich momentach i akcentując równolegle z instrumentami momenty kulminacyjne. Brakowało jednak żarliwości związanej z patriotycznym wydźwiękiem monologu, choć zasadniczo przypisać to można wskazówkom zawartym w partyturze. Sekcja smyczkowa ponownie zdominowała inne części orkiestry, ale za to doskonale udało się wydobyć z partytury rozmaite nastroje: niepokoju, dziecięcej radości czy triumfu.
Każdy z braci miał okazję zaprezentować się widowni oddzielnie, dzięki czemu doświadczyć można było gry dwóch niesamowitych artystów oraz ich odrębnych stylów. Hyuk Lee zagrał Koncert fortepianowy G-dur Maurice’a Ravela, którego bluesowe i jazzowe nawiązania wpasowywały się w programu wieczoru. Od początku zauważyć można było przejrzystość pianisty w prowadzeniu tematów, a po uważniejszym wsłuchaniu się, także wspaniałą koordynację prawej i lewej ręki. Widoczne było, iż Hyuk ma pełną kontrolę nad wszystkimi melodiami składającymi się na całość dzieła oraz ich szczególne wyczucie. W drugiej części koncertu ukazał także refleksyjność i głęboką ekspresję, która przejawiała się chociażby w przemyślanym akcentowaniu poszczególnych dźwięków we frazie muzycznej. Partię solistyczną miała w utworze także klarnecistka Sinfonii Iuventus – muzycy pięknie się zgrali, bawiąc się przeplatającymi się melodiami. Ich dobrze przeprowadzony dialog dostarczył dodatkowej przyjemności tego wieczoru.

Młodszy z braci, Hyo Lee, odznaczył się w „Blue Rhapsody” George’a Gershwina efektownym naśladowaniem idiomu jazzowego, integralnego dla koncepcji utworu. Słyszalne to było w swingowanych partiach zahaczających o tempo rubato, imitowanie riffów poprzez pochody o wyrazistych melodiach i akcentowanie tzw. blue notes. Dźwięk Hyo był silny i wyrazisty, dzięki czemu pasował do big-bandowego brzmienia przyjętego przez orkiestrę. Dodatkowym atutem była imponująca, niemal matematyczna równość, nawet w najszybszych momentach utworu. Dzięki charyzmie i prezencji scenicznej zrobił z tego dynamicznego utworu Gershwina prawdziwe show. Zaskoczył widownię żartobliwym końcem, który okazał się być udawany – po ledwo rozpoczętych oklaskach rozbrzmiał energiczny finał.

Na koniec swoich występów obaj pianiści wystąpili w popisowych bisach. Hyuk przypomniał atmosferę zeszłorocznego Konkursu Chopinowskiego dzięki Walcowi „minutowemu” Chopina, a Hyo zagrał utwór wpasowujący się w klimat programu. Po gromkich brawach powrócili jeszcze raz, ku uciesze publiczności. Wystąpili z Tańcem węgierskim nr 5 Brahmsa w wersji na cztery ręce. Była to ciekawostka dla fanów braci, których w Warszawie z pewnością nie brakuje.
Tekst powstał w ramach projektu „Młodzi krytycy ORFEO”, realizowanego przez ORFEO Fundację im. Bogusława Kaczyńskiego we współpracy z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕
☕ Postaw kawę



