REKLAMA

Spójność w kontrastach. Koncert Iwony Hossy i orkiestry Filharmonii Łódzkiej pod batutą Conrada van Alphena

W programie drugiego spośród czterech koncertów z udziałem Iwony Sobotki zaplanowanych w obecnym sezonie artystycznym przez Filharmonię Łódzką znalazły się „Cztery ostatnie pieśni” Ryszarda Straussa. Śpiewaczkę na trzy dni przed występem niespodziewanie zastąpiła uznana sopranistka Iwona Hossa. Łódzkich filharmoników w niezwykle różnorodnym, ale tworzącym spójną całość programie efektownie poprowadził Conrad van Alphen, artystyczny szef Sinfonia Rotterdam.

Zaplanowany przez Filharmonię Łódzką na 15 marca 2024 roku Specjalny Koncert Symfoniczny w początkowym zamyśle miał być częścią programu rezydencji artystycznej, realizowanego w obecnym sezonie przez Iwonę Sobotkę, aktualnie jedną z najwybitniejszych polskich sopranistek. W ramach tego projektu zaplanowane zostały cztery koncerty z udziałem artystki. Pierwszy z nich odbył się 27 października 2023 roku, kiedy to Iwona Sobotka zaśpiewała partię sopranu w „Requiem” Giuseppe Verdiego.

W programie drugiego koncertu artystki znalazły się m. in. „Cztery ostatnie pieśni” Ryszarda Straussa. Iwonę Sobotkę pozostającą w przewlekłej niedyspozycji zdrowotnej zastąpiła uznana śpiewaczka Iwona Hossa. Miejmy nadzieję, że Sobotka wkrótce odzyskawszy pełnię zdrowia i sił będzie mogła wziąć udział w swoich kolejnych koncertach. Na 12 kwietnia 2024 roku planowane jest wykonanie w wersji koncertowej I aktu dramatu muzycznego „Tristan i Izolda” Ryszarda Wagnera (z udziałem Iwony Sobotki w partii Izoldy). Filharmonia Łódzka 21 czerwca 2024 roku zakończyć ma sezon artystyczny 2023/24 II Symfonią c-moll „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera, w której Sobotka wykona partię sopranu.

Koncert Symfoniczny w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej
Koncert Symfoniczny w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

Wracając do piątkowego koncertu: w jego programie znalazły się trzy, na pierwszy rzut oka nie powiązane ze sobą stylistycznie, za to dopełniające się emocjonalnie i wyrazowo utwory. W pierwszej części wieczoru Passacaglia op. 1, pierwsze wydane dzieło Antona Weberna, należącego do pionierów modernizmu w muzyce, zestawiona została z „Czterema ostatnimi pieśniami”, jednym z późnych dzieł Ryszarda Straussa, kompozytora zaliczanego do ostatnich twórców muzyki postromantycznej.

Dyrygujący orkiestrą Filharmonii Łódzkiej Conrad van Alphen, południowoafrykański dyrygent, artystyczny szef orkiestry Sinfonia Rotterdam, esencję swojego pomysłu na wykonanie pierwszego z utworów przedstawił już w rozpoczynającym Passacaglię temacie. W celu skupienia i skoncentrowania na sobie uwagi muzyków (i publiczności) zaraz po zajęciu miejsca za pulpitem dyrygenckim zastygł w bezruchu, a następnie z dbałością o selektywne brzmienie grających pizzicato instrumentów smyczkowych bardzo precyzyjnie wyartykułował ośmiodźwiękowy główny motyw Passacaglii. Jej wykonanie charakteryzowała duża uważność, dokładne realizowanie pauz oraz stosowne eksponowanie instrumentacji i atonalnej harmonii dzieła.

Iwona Hossa w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej
Iwona Hossa w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

Ryszard Strauss „Cztery ostatnie pieśni” napisał w 1948 roku, u schyłku swojego długiego i płodnego twórczo życia. Niezwykle istotny jest kontekst tych utworów. Kompozytor solową partię sopranową napisał prawdopodobnie mając w uszach głos swojej żony, śpiewaczki Pauline’y Marii de Ahny, choć prawykonanie utworu powierzył będącej wówczas u szczytu sławy legendarnej Wagnerzystki Kirsten Flagstad. Przewijające się przez cztery utwory rozbudowane solówki waltorni to natomiast nawiązanie do postaci ojca kompozytora, wybitnego waltornisty Franza Josepha Straussa. Z cyklu promieniuje ogromny spokój, utrzymane w idyllicznym charakterze pieśni są bowiem jakoby pogodzeniem się 84-letniego wówczas kompozytora z nieuchronnie nadchodzącą śmiercią. To utwory wyjątkowo piękne, z niezwykłym bogactwem pomysłów melodycznych i kolorystycznych.

Iwona Hossa i Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej
Iwona Hossa i Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

Wykonaniu Iwony Hossy i orkiestry Filharmonii Łódzkiej nie pomagało narzucanie przez Conrada van Alphena stosunkowo szybkich temp (szczególnie w dwóch pierwszych pieśniach – „Frühling” i „September”), co nie wpłynęło korzystnie na zbudowanie w cyklu adekwatnego, spokojnego nastroju, dokładniejsze poprowadzenie fraz czy też wyraźniejsze wyartykułowanie słów, z których powinna wynikać cała interpretacja. W trzeciej pieśni „Beim Schlafengehen” najlepiej zaprezentowała się śpiewająca z wielką kulturą Iwona Hossa, tego wieczoru dosyć asekuracyjnie korzystająca z nut. Ekspresjonistyczny charakter utworów najpełniej wybrzmiał dopiero w ostatniej pieśni „Im Abendrot”, wykonanej już z większym spokojem i odpowiednim, szerokim brzmieniem.

Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej
Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

Kulminacją koncertu okazała się II Symfonia D-dur op. 73 Johannesa Brahmsa. Conrad van Alphen postawił na wskroś klasycystyczne odczytanie dzieła i interpretację w stylu nawiązującym do wykonawstwa symfonii Ludwiga van Beethovena. Na podziw zasługuje jego komunikatywna współpraca z muzykami orkiestry, stosowanie raz energetycznych i spontanicznych, niemalże teatralnych gestów (dyrygent prawie tańczył podczas prowadzenia utrzymanego w charakterze ludowego tańca Scherza), niekiedy zaś bardziej minimalistycznych i oszczędnych w wyrazie. Dzięki temu świetnie udawało mu się eksponować przechodzące przez kolejne sekcje orkiestry tematy dzieła, choć momentami w grze zespołu oczekiwać można byłoby większych subtelności.

Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej
Conrad van Alphen w Filharmonii Łódzkiej © Marcin Stępień – z archiwum Filharmonii Łódzkiej

Pięknie zaśpiewały wiolonczele w rozpoczynającym II część symfonii temacie, rewelacyjna była również następująca po nim solówka waltorni (podobnie jak ta w zakończeniu pieśni „September”), a widowiskową kulminacją utworu stał się żywiołowo zagrany finał.

reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne