REKLAMA

„Słowik” i „Cycki Tejrezjasza”. Operowa rewia w paryskim Théâtre des Champs-Elysées

Théâtre des Champs-Elysées od swoich początków w 1913 roku wprowadził zamęt do paryskiego życia kulturalnego poprzez oryginalny dobór repertuaru, prezentację wielu nowych, ryzykownych dzieł, których w swoim czasie nie chciał zaprezentować żaden inny teatr oraz atmosferę modernizmu.

Dziś zapewne nie czuć już tutaj modernistycznych, ani rewolucyjnych klimatów, coraz rzadziej też pojawiają się nowe opery. Théâtre des Champs-Elysées wciąż jednak prezentuje wiele dzieł, które sporadycznie pojawiają się na innych scenach operowych.

Najnowszą premierą, którą zaprezentowano na deskach tego teatru było przedstawienie składające się z dwóch jednoaktowych oper „Le Rossignol” Igora Strawińskiego oraz „Les Mamelles de Tirésias” Francisa Poulenca. Przedstawienie wyreżyserował Olivier Py, natomiast za stronę muzyczną odpowiadał François-Xavier Roth. W obu głównych rolach wystąpiła Sabine Devieilhe.

Od strony teatralnej reżyser połączył obie opery w spójną całość. Pochodzący z 1914 roku „Słowik” to pierwsza opera Strawińskiego. Słychać tutaj echa muzyki Mikołaja Rimskiego-Korsakowa, który był nauczycielem kompozytora, choć dzieło to jest napisane nowym modernistycznym językiem, który słychać w charakterystycznej orkiestracji, rozwiązaniach harmonicznych i rytmicznych. 

„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet
„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet

„Cycki Tejrezjasza” miały swoją premierę w 1947 roku. Poulenc niejako odcina się tutaj od modernizmu i zamiast tego przywołuje francuską tradycję komediową reprezentowaną przez Offenbacha, ale pojawiają się tutaj też nawiązania do jazzu. „Les Mamelles de Tirésias” mienią się od tanecznych rytmów i żywiołowej muzyki. 

Dla Py obie te opery wyrastają z atmosfery Paryża. Jego inscenizacja niejako odtwarza paryskie teatry rewiowe z okresu międzywojennego. W pierwszej części jesteśmy w kulisach teatru. Aktorzy, śpiewacy przechodzą w pośpiechu, zmieniają kostiumy, przygotowują się do wyjścia na scenę. Jeden z artystów jest chory, być może jest bliski śmierci, a być może jest trawiony jakimś egzystencjalnym bólem (chorobą psychiczną?), ale show must go on. Reżyser zadaje pytanie o rolę teatru: czy jest on nieczuły na problemy jednostki, a może wprost przeciwnie, magia teatru jest odpowiedzią na wiele problemów, jest ucieczką w magiczny świat przed bólem istnienia. Py zadaje to pytanie lekko, bez patosu pozostawiając widzów bez odpowiedzi. 

Druga część to już przerysowana rewia nawiązująca do paryskich kabaretów. Przedstawienie jest zrobione energetycznie i z niewymuszonym poczuciem humoru. W prezentacji świata, który już nie istnieje, jest też nutka nostalgii. Py stworzył atrakcyjne wizualnie, dynamiczne, a zarazem nieco refleksyjne przedstawienie. Byłem pod dużym wrażeniem tej inscenizacji.

„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet
„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet

Orkiestrę Les Siècles poprowadził François-Xavier Roth. Przyznam, że byłem zdziwiony, że dyrygent zdecydował się wykonać te opery na instrumentach dawnych. Wprawdzie interpretacja Rotha była spójna i ekspresyjna, to jednak miałem poczucie, że szczególnie w warstwie instrumentów dętych brak było czystszego, pełniejszego brzmienia, które posiadają współczesne orkiestry. W obu dziełach instrumenty dęte są istotne i stąd miałem poczucie, że w warstwie brzmieniowej czegoś brakowało.

Orkiestra miała dość bogate, ale zarazem lekkie brzmienie. Roth dyrygował „Słowikiem” w sposób refleksyjny, tempa były nieco zwolnione. Świetnie operował on dynamiką dźwięku, smyczki chwilami wznosiły się do imponującego fortissimo, to znów opadały do niemal szeptu. 

„Cycki Terezjasza” celowo kontrastowały z pierwszą częścią przedstawienia. Tutaj dyrygent operował szybszymi tempami. Muzyka była żywsza, bardziej taneczna. Była tutaj doza przesady, która podkreślała surrealistyczny, rewiowy charakter przedstawienia. Roth wyraźnie bawił się kontrastami i innymi środkami ekspresyjnymi umiejętnie oddając komediowy nastrój utworu Poulenca.

Bezsprzeczną gwiazdą przedstawienia była Sabine Devieilhe. Wykonała ona główne role w obu operach. Od samego początku przyciąga ona uwagę publiczności. Jej koloraturowy sopran posiada pełne, krągłe brzmienie. Słuchałem jej w stanie pewnej hipnozy. Devieilhe dysponuje nie tylko pięknym głosem oraz świetną techniką, jest tam coś jeszcze, pewna zmysłowość i energia, które sprawiają, że to wykonanie było prawdziwie unikatowe.

„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet
„Le Rossignol” / “Les Mamelles de Tirésias” © Vincent Pontet

Pozostali soliści wykonywali po kilka ról. Generalnie nie było tutaj słabych elementów, ale szczególne brawa należą się Cyrille Dubois (Rybak i I Poseł Japoński w operze Strawińskiego i oraz Dziennikarz / Monsieur Lacouf w dziele Poulenca). Jego wykonanie było interpretacyjnie wyrafinowane, w sposób naturalny opowiadał on głosem historię. Dubois ma rewelacyjny zmysł narracyjny, co w połączeniu z ciepłą, liryczną barwą głosu i elegancją we frazowaniu tworzy wybitną kreację sceniczną.

reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne