REKLAMA

Głos, który pokona wszystko. Sondra Radvanovsky na 12. Festiwalu NDI Sopot Classic

W ostatnim koncercie 12. Festiwalu NDI Sopot Classic Sondra Radvanovsky zaprezentowała pełnię wokalnego blasku i nieskazitelną technikę belcanta. Doskonale odnalazła się wokalnie i interpretacyjnie w różnych pozycjach repertuarowych.

Tradycją powstałego w 2011 roku festiwalu jest „Gala Operowa” z udziałem słynnego artysty, występującego na najważniejszych scenach i w salach koncertowych całego świata. W poprzednich edycjach Opera Leśna gościła m.in. Piotra Beczałę, Aleksandrę Kurzak, Roberto Alagnę, Rolando Villazóna i Ildara Abdrazakova. Zaproszenie Sondry Radvanovsky było niezwykle udaną kontynuacją tego cyklu.

Jedna z największych gwiazd współczesnej opery udowodniła bowiem, jak wybitną jest interpretatorką kreowanych przez siebie utworów, ale także po prostu jak zjawiskową jest śpiewaczką. Jej występ okazał się cudowną ucztą muzyczną, to była też symboliczna podróż przez arie, style i epoki, z wyjątkowym zaprezentowaniem warsztatu belcanta i umiejętnie stosowanymi środkami aktorskiego wyrazu.

Radvanovsky ukończyła prestiżowy Lindemann Young Artist Development Program przy Metropolitan Opera. Śpiewała tam początkowo mniejsze role, takie jak Hrabina Ceprano w „Rigoletcie” (debiut na tej scenie w 1996 roku), Kapłanka w „Aidzie” czy Kate Pinkerton w „Madame Butterfly”. Przełom w karierze nastąpił już w 1998 roku, krytycy zwrócili uwagę na jej Antonię w „Opowieściach Hoffmanna”. Właściwie od tej pory artystka lśni na firmamencie operowym, specjalizując się przez ostatnie kilkanaście lat w dziełach Verdiego i belcantowym repertuarze Gaetana Donizettiego (słynne trzy Królowe Tudorów) czy Vincenza Belliniego. Jej „Norma” uznawana jest za jedną z najwybitniejszych kreacji tej partii w historii. Na scenie Metropolitan wystąpiła ponad 200 razy, regularnie pojawia się w La Scali, Covent Garden, Operze Bawarskiej, Lyric Opera w Chicago i na innych legendarnych scenach całego świata.

Sondra Radvanovsky wykonuje Pace, pace mio Dio , 12. NDI Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski
Sondra Radvanovsky wykonuje Pace, pace mio Dio , 12. NDI Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski

Słynna sopranistka konsekwentnie i świadomie rozszerza też swój repertuar, powoli odchodzi od partii „średniego Verdiego”, na rzecz ról bardziej dramatycznych (np. „Turandot”). W październiku 2022 roku na nowojorskiej scenie zadebiutuje w nowej produkcji „Medei” Luigiego Cherubiniego. Zaśpiewa krwiożerczą partię tytułową, idąc śladami Marii Callas, Grace Bumbry czy najdoskonalszej dla mnie Magdy Olivero.

Podczas występu w Sopocie Radvanovsky zaprezentowała swoje koronne partie, w których święciła i święci wielkie sukcesy. Program koncertu symbolicznie spięty był klamrą „Mocy przeznaczenia”. Zaczęto od uwertury, a wstrząsające „Pace, pace mio Dio” Leonory było ostatnią, przewidzianą w wieczorze pozycją. Ta modlitwa o pokój nawiązywała do wydarzeń w Ukrainie, piękne żółto-niebieskie światła budowały przejmujący nastrój. Leonorę z „Trubadura” (z bardzo rzadko wykonywaną, oryginalnie napisaną przez Verdiego podwójną cabalettą) i Bolero Eleny z „Nieszporów sycylijskich” śpiewa teraz inaczej niż przed laty, z bardziej dramatyczną koloraturą i mocniejszym atakowaniem dźwięków.

Radvanovsky w sposób fascynująco indywidualny interpretuje śpiewane utwory. Jej głos, o nieco „rdzawym”, metalicznym brzmieniu można rozpoznać po kilku sekundach. Potrafi też wokalnie zmieniać kolory i odcienie brzmienia, posługuje się olśniewająco sprawną koloraturą dramatyczną, umiejętnie stosuje rejestr piersiowy. Nie boi się też wyrazowo mocniejszych środków emisji, takich jak westchnienie, szept czy krzyk. Dzięki mistrzowskiej technice śpiewaczka koncentruje się na psychologii postaci, stosując zawsze trafione i nie zawsze przewidywalne rozwiązania wokalne. Głos Radvanovsky może zrobić właściwie wszystko.

Sondra Radvanovsky w finałowym koncercie 12. Festiwalu NDI Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski
Sondra Radvanovsky w finałowym koncercie 12. Festiwalu NDI Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski

Wydaje się, że arie werystyczne i dramatyczne to w tej chwili jej największa specjalność, ale artystka śpiewa je z dbałością o piękne brzmienie głosu, o belcanto. Jej Tosca była właściwie buntem wobec Boga, w tej interpretacji Floria to osoba na granicy desperacji i rozpaczy. Po „Vissi d’arte” w połowie pierwszej części występu publiczność nagrodziła ją owacją na stojąco i niewiele brakowało, abyśmy posłuchali tej arii jeszcze raz… W śmierci Manon Lescaut Pucciniego, „Sola, perduta, abbandonata”, pokazała z kolei walkę z nadchodzącą agonią tak, że widzowie w milczeniu zamarli. Wspaniała była aria Adriany Lecouvreur Francesca Cilei, także zaśpiewana z autorskim odczytaniem interpretacyjnym. Cudowną i lżejszą Laurettą z Pucciniowskiego „Gianni Schicchi” pokazała przewrotność i fantazję innego gatunkowo śpiewania.

Ale kulminacją występu była pieśń Rusałki z opery czeskiego kompozytora Antonina Dworzaka, dzieła szczególnie jej bliskiego. Ten utwór zadedykowała swojemu ojcu; Czechowi z urodzenia, zapowiadając to z łamiącym się ze wzruszenia głosem. Wykonanie na scenie umieszczonej w środku lasu, ze świecącym gdzieś w tle księżycem, wniosło do tego i tak niezwykłego już koncertu tajemniczość i magię.

Wojciech Rajski, prowadząc Orkiestrę Polskiej Filharmonii Kameralnej w Sopocie z ogromnym wyczuciem partnerował śpiewaczce, stosując, gdzie trzeba, rozlewną rzewność, ale także nerwowy dramatyzm brzmienia. Bolero potrafił wzbogacić południowym kolorytem (myślałem, że nawet trochę hiszpańskim). „Vissi d’arte” było przejmującym orkiestrowo tłem, „Rusałka” w wyrazie instrumentalnym stała się niesamowicie słowiańska. Także on był wielkim bohaterem tego wieczoru.

Sondra Radvanovsky i Wojciech Rajski, Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski
Sondra Radvanovsky i Wojciech Rajski, Sopot Classic 2022 © Krzysztof Mystkowski

Radvanovsky wykonała trzy bisy, jeszcze raz zaśpiewała Toskę i Rusałkę. Ale w pierwszym encore błysnęła musicalową arią z „My Fair Lady” pokazując jeszcze inne oblicze. Po takim koncercie miałem ochotę „przetańczyć całą noc”, zwłaszcza, że noc się dopiero zaczynała.

reklamaspot_img

Również popularne