Maria Peszek po raz kolejny sięga po teatr, który łączy muzykę, autobiografię i prowokację. Wciela się w postać Kaja, syna Królowej Śniegu (Jan Peszek), a zarazem jest autorką libretta i pomysłodawczynią całego przedsięwzięcia. Wspólnie z Andrzejem Smolikiem skomponowała też muzykę.
Sztuka nawiązuje do baśni H. Ch. Andersena, ale nie jest to tradycyjna adaptacja znanej opowieści. „Królowa śniegu” stanowi tu otoczkę dla znacznie trudniejszej i bardziej bolesnej historii. „Serce ze szkła. Musical Zen” to przestrzeń na przemyślenia na temat relacji ojca i córki, traumy pokoleniowej, uzależnień, czy stosunku do wiary katolickiej. Choć zaczerpnięte są z głośnej powieści M. Peszek „Naku*wiam Zen”, wszystko rozgrywa się w magicznej krainie, przywodzącej na myśl sen dziecka.

Na Centralnym Placu Muzyki musical wystawiony został w wersji koncertowej, jednak zachowane zostało bogactwo warstwy wizualnej. Przed przedstawieniem widzowie wysłuchać mogli filmiku przygotowanego przez Teatr Studio specjalnie dla festiwalu. Dowiedzieć się mogli o tym, jak istotne dla instytucji jest tworzenie dzieł, w których stykają się różne dziedziny sztuki. Widać to było bardzo wyraźnie dzięki pięknym kostiumom i scenografii (Aleksandra Wasilikowska) utrzymanym w pastelowej kolorystyce i lśniącym w blasku jupiterów niczym lód. Oba elementy stanowią połączenie współczesności z ponadczasową ideą baśniowości. Chociażby kostium Kaja ciekawie zestawia nawiązania do hip-hopowego streetwearu z iście podbiegunowymi futrami.

Sama scenografia przypominała figurki lepione przez dzieci z plasteliny, równocześnie pełniła jednak funkcje narracyjne i symboliczne. Było tak w przypadku małego kościoła na kółkach, przesuwanego między aktorami w czasie piosenek, który stawał się symbolem wpływu religii na życie bohaterki, jak i prowokował poprzez profanację sacrum. Aktorzy niejednokrotnie siadali lub tańczyli na wielkiej dłoni, która dodawała do tajemniczego klimatu kreowanej na scenie przestrzeni. Widoczna była duża praca włożona w zaprezentowanie sztuki festiwalowej publiczności, choć nie była obowiązkowa – musical był przecież przygotowany w wersji koncertowej. W dużym stopniu zachowana została wizja reżysera przedstawienia, Cezarego Tomaszewskiego.

Piosenki (Maria Peszek, Andrzej Smolik) w dużym stopniu oparte są na typowej dla artystki melorecytacji. W tym aspekcie pozostawiają trochę do życzenia, linie melodyczne bowiem mają ograniczony ambitus i często się powtarzają, daje się odczuć monotonię, choć momentami bywają urozmaicane zabawą sylabiczną i rytmiczną czy przełamywaniem poprawności w stawianiu akcentów. Mimo wszystko stylistycznie pasuje to do monologów dotyczących wspomnień i przeżyć. Kreuje muzyczną wersję strumienia świadomości i podkreśla niejednokrotnie naiwność, która jest integralną częścią koncepcji.
Warstwa instrumentalna w podobny sposób buduje atmosferę dzieciństwa, jednak największe wrażenie robi jej niezwykła różnorodność. Musical zawiera w sobie nawiązania do szeregu gatunków muzyki popularnej: jazzu, gospelu, popu, a także muzyki klubowej czy ścieżek dźwiękowych do gier komputerowych. Wykorzystanie instrumentów elektronicznych pozwoliło na swobodne sięganie po różnorodne style i gatunki muzyczne w obrębie jednego przedstawienia. Warstwa instrumentalna imponuje bowiem bogactwem barw, wśród których dominują przyjemne, ciepłe brzmienia. Utwierdzają one historię w jej fantastycznej konwencji.

Bardzo efektowne okazało się szokujące zestawienie, na jakim Peszek oparła musical. Ociekający ironią humor był niczym broń przeciwko traumie, jaka wyraźnie prześwitywała przez oniryczną otoczkę. Największe wrażenie robiła odwaga, z jaką sama autorka i zarazem odtwórczyni głównej roli opowiada o najtrudniejszych aspektach swojego życia. Przedstawienie jest dogłębnie intymne, można wyraźnie odczuć pewien emocjonalny ekshibicjonizm, który niektórych może odrzucić. Libretto dotyka spraw, z którymi boryka się duża część polskiego społeczeństwa. Wrażliwość autorki spotkała się z równie piękną odpowiedzią publiczności, która mimo porywistego wiatru i deszczu wytrwała do końca spektaklu. Pomógł w tym jednak z pewnością bardzo wysoki poziom gry aktorskiej i wyraźne przygotowanie aktorów do roli śpiewanej. „Serce ze szkła. Musical Zen” to dzieło, które zaprasza do dalszego poznawania i odkrywania, wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Wersja koncertowa pozostawia z ciekawością pełnego dzieła. Obejrzeć je można będzie już w październiku, w bliskim sąsiedztwie miejsca festiwalowych przeżyć.
Tymczasem rozpoczął się festiwal Ogrody Muzyczne im. Ryszarda Kubiaka, na których melomanów także czeka wiele niezapomnianych przeżyć.
Tekst powstał w ramach projektu „Młodzi krytycy ORFEO”, realizowanego przez ORFEO Fundację im. Bogusława Kaczyńskiego we współpracy z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕
☕ Postaw kawę



