W niedzielny wieczór 16 sierpnia 20206 roku publiczność Teatru Wielkiego po raz piąty wysłuchała koncertu Ukrainian Freedom Orchestra. Ta wyjątkowa grupa powstała jako wyraz buntu przeciwko agresji, wykorzystując muzykę jako narzędzie oporu. Z kolejnymi latami wykształciła własny styl, który kształtuje Keri-Lynn Wilson — ukraińsko-kanadyjska dyrygentka o głębokiej wrażliwości muzycznej. Jej niepowtarzalne zrozumienie dzieł wielkich kompozytorów: Beethovena i Mahlera, nadało uroczystemu koncertowi monumentalny charakter. Muzycy ani na chwilę nie pozwolili zapomnieć o celu, w jakim się gromadzą, niejednokrotnie wzbudzając ogromne wzruszenie swoją grą.

Program złożony był z dwóch uznanych dzieł – „Rückert-Lieder” Gustava Mahlera i VII symfonii Ludwiga van Beethovena – poprzedzonych oryginalną kompozycją Bohdany Frolyak pt. „Gloria”. Sam dobór utworów skłaniał do przemyśleń, przede wszystkim decyzja o zagraniu jednej z najbardziej przepełnionych radością symfonii znanego klasyka. W programie koncertu przeczytać także można było o kontrastującym ze współczesnym dziełem kontekstem powstania utworów Beethovena i Mahlera. Jak opisuje muzykolożka Małgorzata Lisiecka, „Rückert-Lieder” i symfonia powstawały bowiem w letnich, sielankowych zaciszach kompozytorów, „Gloria” natomiast komponowana była z myślą o ofiarach wojny. Na wiele pytań odpowiedzią była sama interpretacja partytury przez Wilson. Nie sposób było nie zauważyć, iż tematem przewodnim tegorocznego koncertu była niezłomna nadzieja.
„Gloria” Frolyak powstała na specjalne zamówienie Ukrainian Freedom Orchestra i zabrzmiała w niedzielę po raz pierwszy. To muzyka opowiadająca historię, łącząca w sobie neoromantyczną bajeczność z niepokojem i lękiem. Rozległe, poruszające się powoli frazy wzbudzają poczucie straty, zwiastują nadejście nagłego, niespodziewanego kryzysu, który ziszcza się w przejmujących częściach fortissimo. Postwagnerowska dysonansowość połączona jest w kompozycji z melodiami przypominającymi o ludowości – tanecznymi i pięknymi. Domyślać się można, iż utwór opowiada nie tylko o cierpieniu i ofierze, ale także o tym, co bliskie – o domu, pochodzeniu i miłości. To poczucie wzmocniła czułość, z jaką dyrygentka traktowała utwór. Poszczególne frazy potraktowane zostały z uwagą, Wilson nadała im rozległą przestrzeń, w której mogły wybrzmiewać niemalże do woli.

„Rückert-Lieder”, pieśni z tekstem Friedricha Rückerta, zyskiwały zupełnie nowe znaczenie w obliczu intencji, z jakimi zostały wykonane. Medytacja nad ludzkimi uczuciami uzyskała modlitewny, rzewny charakter. I w tym utworze Wilson wykazała się czułością w prowadzeniu orkiestry, słyszalna była wrażliwość na szczegół, objawiająca się w fenomenalnym zakańczaniu fraz, miękkości gry czy gładkimi wprowadzeniami w momenty kulminacyjne. Śpiew Julii Kleiter, śpiewaczki o ogromnym dorobku operowym, był ekspresyjny i teatralny, łączący wyrazowość z techniką. W jej głosie wybrzmiała przyjemna słodycz, dopasowująca się delikatnością do orkiestry, ale także o imponującej sile i rozpiętości.

Najbardziej zagadkowy utwór wieczoru, VII symfonia Beethovena, pozwoliła Wilson na ukazanie innego oblicza swojej orkiestry. Udało jej się połączyć uderzającą w serce niespieszność z szaleńczym wręcz tempem, przypominający taniec do utraty tchu. Znane tematy muzyczne z ekspozycji zabrzmiały zupełnie inaczej niż w typowych wykonaniach dzieła dzięki pomysłowym rozwiązaniom. Położenie odpowiednich akcentów załamujących rytm stworzyło zaskakującą iluzję nieregularności metrum, wkradającego się znienacka tempo rubato.

Dyrygentka zwróciła uwagę także na niepodkreślane zazwyczaj ozdobniki, które po zaakcentowaniu odświeżyły taneczny temat. Choć nie zabrakło pojawiającej się w dwóch poprzedzających utworach delikatności, finał symfonii stanowił wybuchowy upust energii, kulminację emocji zebranych w czasie całego koncertu. Można pomyśleć, iż ta interpretacja była ukłonem w kierunku osobowości samego kompozytora, znanego ze swojego burzliwego usposobienia. Po podobnym wykonaniu nietrudno jest zrozumieć, dlaczego Beethoven określany jest niekiedy jako kompozytor romantyczny. Koncert zakończył się gromkimi brawami, po których orkiestra powróciła z niezwykle wzruszającym wykonaniem hymnu ukraińskiego. Był to niezapomniany wieczór, który zainspirował nie tylko dzięki politycznym przesłaniom, ale także przypominając o tym, dlaczego UFO znana jest na całym świecie. Warszawski koncert rozpoczął 5. trasę koncertową, która zakończy się w David Geffen Hall w Nowym Jorku 25 i 26 sierpnia 2026 roku.

Tekst powstał w ramach projektu „Młodzi krytycy ORFEO”, realizowanego przez ORFEO Fundację im. Bogusława Kaczyńskiego we współpracy z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕
☕ Postaw kawę



