3 września 2026 roku Ong powrócił do Warszawy, aby wystąpić w festiwalu Chopin i Jego Europa, organizowanym przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. W wydarzeniu wzięło udział wielu pianistów związanych z Konkursem Chopinowskim, tym razem mając okazję zaprezentować się na od innej strony. Bez ogromnej presji związanej z konkursowymi zmaganiami, artyści przedstawić mogli warszawskiej publiczności swoją grę w swobodniejszej atmosferze. Vincent Ong, znany ze swojego wyjątkowego usposobienia, nie zawiódł – przez cały recital można było odczuć przenikający muzykę osobisty styl pianisty. Pianista, urodzony w 2001 roku w Penang, jest jedynym Malezyjczykiem, któremu udało się wystąpić w III etapie renomowanego konkursu.

Artysta zaprezentował wieczorem 3 września obszerny program – znalazły się w nim dzieła Brahmsa, Haydna, Bartóka oraz Chopina. Każde z nich pod wpływem indywidualnego stylu Onga odznaczyły się wyjątkowym kolorytem. Jako pierwsze usłyszeć można było „Wariacje na temat Roberta Schumanna” autorstwa Johannesa Brahmsa. Od samego początku wyczuwalna była intymna atmosfera recitalu. Jedynie solista był oświetlony, a reszta sali zalana była delikatnym niebieskim światłem padającym na organy. To przejmujący utwór, napisany w związku z tragicznymi wydarzeniami, jakie przerwały przyjaźń dwóch wymienionych w tytule kompozytorów. Doskonale pasował do uczuciowej gry Onga.
Następnie wybrzmiały utwory Josepha Haydna: „Largo assai E-dur” oraz „Sonata E-dur”. Interpretacja pianisty była niezwykle intrygująca. Z klasycystycznego utworu, który z pozoru powinien być wykonany w lekkim, radosnym stylu, wydobył romantyczną melancholię. Gra Onga wzbudzała zarówno smutek, jak i jego ukojenie, a melodyjne tematy okazały się być w jego wersji ogromnie poruszające. W zupełnie innym nastroju okazały się być „Trzy Etiudy” Béli Bartóka – burzliwe i gwałtowne, pozwoliły Ongowi na ukazanie całego wachlarza nieokiełznanych emocji. Popisać się mógł równocześnie wirtuozerią, utwór wymagał bowiem niemałych akrobacji technicznych. Charakterystyka utworu sprawiała wrażenie, iż pianista pogrąża się w chaosie, jednak przy uważnym przysłuchaniu się partii obu rąk, słychać było doskonałą kontrolę i wyrazisty kierunek gry. Nawiązania do natury, jakie w swojej twórczości umieszcza Bartók, okazały się dzięki temu oczywiste. Pierwsza część chociażby zabrzmiała niczym rój pszczół, druga – jak szumiący ocean.

Oczekiwanym tego wieczoru utworem bez wątpienia były „Preludia op.28” Chopina. Ong połączył je w spójną narrację, ujawniając dramaturgię kryjącą się w miniaturowych odcinkach. Muzyka w jego rękach była wyjątkowo żywa. Oczywista z góry uczuciowość romantycznego kompozytora spotęgowana została przez charakter wykonawcy. Sprawiło to, iż sama muzyka zdawała się być obecna na scenie, niczym osobny byt. Ong na scenie wciela się w personifikację artysty „natchnionego”, który w archetypiczny sposób staje się medium dla przepływającej przez niego sztuki. W jednej chwili ponosiła go w grze powaga i dosadność, w drugiej zdawał się czerpać całkowitą przyjemność z obecnej chwili, wyczekując następujących po sobie fraz. Pianistyka Onga uwypukliła tym samym, iż w „Preludiach” kompozytor miał okazję do pracy nie tylko we wszystkich tonacjach. Chopin sięgnął także najróżniejsze afekty, w genialnym stylu łącząc wirtuozerię, rozwiązania techniczne oraz poezję w swoim słynnym utworze.

Wieczór był wypełniony emocjami, którymi emanował w czasie gry pianista. Natychmiastowo wyłoniły się na pierwszy plan. Słuchając Onga można było odnieść wrażenie, iż uczucia są dla niego pierwszorzędnym elementem muzyki, a sama gra jest ich katalizatorem. Poddawała transformacjom wszystkie części utworów, zarazem jednak wpływ na brzmienie miała zapowiedziana przez artystę uważność. We frazach usłyszeć można było wyraźne pytania i odpowiedzi, dzięki czemu ton gry przypominał śpiewny głos. Wznosił się i opadał, podkreślając charakter „wypowiedzi”, będącej w tym wypadku zdaniem muzycznym. To indywidualne zrozumienie muzyki pozwala na osiągnięcie niepowtarzalnego brzmienia, którego trzeba doświadczyć na własnej skórze. Choć jego muzyka z tego powodu może sprawiać wrażenie nonszalanckiej lub nierównej w swym przebiegu, jest równocześnie wyjątkowym głosem na scenie opanowanej przez mechaniczną dokładność.

Choć tegoroczny festiwal Chopin i Jego Europa dobiegł końca 6 września 2026 roku, czytelnicy portalu mogą oczekiwać kolejnej recenzji. Muzyki Chopina dalej słuchać można także na koncertach w Łazienkach Królewskich, które potrwają aż do końca września. 20 września pojawi się Martín García García, który także wziął udział w festiwalowych koncertach.
Tekst powstał w ramach projektu „Młodzi krytycy ORFEO”, realizowanego przez ORFEO Fundację im. Bogusława Kaczyńskiego we współpracy z Instytutem Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕
☕ Postaw kawę



