Uwodziciele z Met w Warszawie. Gwiazdorski „Don Giovanni” na Festiwalu Mozartowskim

Koncertowy „Don Giovanni” okazał się jednym z największych wydarzeń 35. Festiwalu Mozartowskiego i prawdziwym świętem polskiej wokalistyki. Andrzej Filończyk, Krzysztof Bączyk, Adam Palka czy Alexandra Nowakowski – śpiewacy związani z Metropolitan Opera, Operą w Zurychu czy Aix-en-Provence – spotkali się na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej, tworząc wykonanie o międzynarodowym, „metropolitalnym” poziomie. Był Mozartowski blask, wielkie osobowości i prawdziwie gwiazdorska obsada.

Kiedyś Warszawska Opera Kameralna była jedynym teatrem na świecie, gdzie w ciągu dwóch miesięcy można było obejrzeć wszystkie sceniczne dzieła Mozarta. Dziś Festiwal Mozartowski zmienił swój charakter – obok prezentacji najważniejszych tytułów kompozytora koncentruje się przede wszystkim na nowych premierach i specjalnych wydarzeniach, także dla młodszego widza. W tegorocznej edycji, po znakomitej premierze „Così fan tutte”, publiczność może oglądać m.in. „La clemenza di Tito”, „Wesele Figara”, „Idomenea” czy „Czarodziejski flet”, a festiwal zwieńczy Mozart Gala Night z udziałem Joyce DiDonato na festiwalu Centralny Plac Muzyki.

Koncertowe wykonanie „Don Giovanniego” na 35. Festiwalu Mozartowskim © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Koncertowe wykonanie „Don Giovanniego” na 35. Festiwalu Mozartowskim © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Gwiazdorski koncertowy „Don Giovanni” okazał się niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń jubileuszowej, 35. edycji festiwalu, ale także – nie waham się tego podkreślić –artystycznym wydarzeniem sezonu. Warszawskiej Operze Kameralnej udało się zgromadzić imponujący skład polskich śpiewaków robiących międzynarodowe kariery – i był to zarazem kolejny dowód na to, jak silną pozycję mają dziś polscy artyści na światowych scenach operowych. W samym tylko ostatnim sezonie w Metropolitan Opera występowało aż siedmioro Polaków, wielu z nich pojawiło się również w transmisjach „The Met: Live in HD”. Lista artystów odnoszących międzynarodowe sukcesy jest jednak dużo dłuższa, co staramy się relacjonować w naszym cyklu „Polscy artyści na świecie”, dotyczy to także dyrygentów i reżyserów.

Andrzej Filończyk (Don Giovanni) i Katarzyna Drelich (Zerlina) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Andrzej Filończyk (Don Giovanni) i Katarzyna Drelich (Zerlina) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Podobno wszystko zaczęło się od przypadku – Andrzej Filończyk, przygotowujący się do prób jubileuszu Teatru Wielkiego, zgodził się zastąpić niedysponowanego przyjaciela w „Cyruliku sewilskim”, przebywał akurat w Warszawie. W ramach podziękowania Warszawska Opera Kameralna przygotowała specjalnie dla niego koncertowego „Don Giovanniego”, rozszerzając obsadę o śpiewaków odnoszących sukcesy na największych scenach świata.

Andrzej Filończyk okazał się Don Giovannim znakomitym. Piękno jego barytonu rozlewało się zarówno w manipulacyjnej perfidii uwodziciela, jak i w momentach lirycznych. Szczególnie pięknie zabrzmiała serenada „Deh, vieni alla finestra”, wykonana z niezwykłą miękkością frazy i elegancją. W finale artysta pokazał także nerwowość i autentyczne przerażenie bohatera, unikając jednowymiarowości ukazania tej postaci.

Andrzej Filończyk (Don Giovanni) i Krzysztof Bączyk (Leporello) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Andrzej Filończyk (Don Giovanni) i Krzysztof Bączyk (Leporello) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Krzysztof Bączyk, bas związany m.in. z Aix-en-Provence, Opernhaus Zürich oraz Metropolitan Opera, stworzył Leporella z wyrazistym zaznaczeniem charyzmatycznej interpretacji. Jego relacja z Filończykiem wydawała się niemal organiczna – obaj artyści wielokrotnie wykonywali już te partie razem i było to wyraźnie słychać. Bączyk wykreował postać lawirującą pomiędzy fascynacją swoim panem a narastającą wobec niego pogardą.

Adam Palka (Komandor) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Adam Kutny (Masetto) i Adam Palka (Komandor) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Adam Palka partią Komandora zadebiutował właśnie w nowojorskiej Met. W czerwcu 2027 roku będziemy mieli okazję go oglądać w rolach Lindorfa, Coppeliusa, Doktora Miracle’a i Dapertutta w nowej inscenizacji „Opowieści Hoffmanna” Jacquesa Offenbacha w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. W Warszawie imponował monumentalnym, spiżowym brzmieniem głosu. Jego wejścia miały prawdziwie posągową siłę i wprowadzały do spektaklu atmosferę metafizycznego zagrożenia. Adam Kutny, do niedawna solista Staatsoper Unter den Linden w Berlinie, stworzył zagubionego i bezradnego Masetta. Adrian Domarecki, przez kilka sezonów związany z Theater Magdeburg, jako Don Ottavio operował pięknym tenorowym brzmieniem, zachwycając kulturą frazy i oddechu.

Adrian Domarecki (Don Otavio) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Adrian Domarecki (Don Otavio) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Choć wieczór wokalnie należał przede wszystkim do mężczyzn, także trzy kobiece bohaterki wyraziście zaznaczyły swoją obecność. Joanna Moskowicz stworzyła Donnę Annę histeryczną i emocjonalnie rozedrganą, ale prowadzoną wokalnie z dużą świadomością, dbająca też o piękno wyrazu i swobodę brzmienia. Donna Anna to czarny charakter opery, osoba fałszywa i perfidna, co śpiewaczka wyraziła zmieniającymi się odcieniami głosu.

Alexandra Nowakowski (Donna Elvira) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Alexandra Nowakowski (Donna Elvira) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Alexandra Nowakowski (kilka miesięcy temu zadebiutowała w Met, niespodziewanie zastępując Nadine Sierrę w roli Aminy w nowej inscenizacji „Lunatyczki” Vincenza Belliniego w reżyserii Rolando Villazóna) zachwycała jedwabistym, ciemnym w barwie sopranem koloraturowym i znakomitą techniką, choć można było odnieść wrażenie, że Donna Elvira jest jednak partią pisaną dla cięższego rodzaju głosu.

Katarzyna Drelich (Zerbinetta w „Ariadnie na Naxos” w Warszawie i Krakowie) stworzyła natomiast Zerlinę bardzo nerwową, wręcz demoniczną, ale przy tym niezwykle przekonującą aktorsko i świetną technicznie. Wszystkie trzy śpiewaczki proponowały interpretacje odważne i oryginalne, choć różnice pomiędzy trzema kobiecymi typami psychologicznymi mogłyby zostać mocniej zaznaczone.

Joanna Moskowicz (Donna Anna) i Alessandro De Marchi archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Joanna Moskowicz (Donna Anna) i Alessandro De Marchi archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Alessandro De Marchi poprowadził Zespół Wokalny i Orkiestrę Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej „Musicae Antiquae Collegium Varsoviense z niezwykłą bezwzględnością interpretacyjną, tempo momentami było wręcz szalone. Orkiestra brzmiała pięknie, precyzyjnie i intensywnie, choć w tej muzycznej gonitwie zabrakło czasem większego oddechu i różnorodności dynamicznej. Z partytury wycięto część recytatywów, a mimo to spektakl zakończył się dopiero po godzinie 22.00.

Adam Kutny (Masetto) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Adam Kutny (Masetto) © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

„Don Giovanni” to opera długa, ale właśnie tak długo powinno trwać prawdziwe muzyczne święto. Pozostaje jedynie żałować, że podobne obsady i podobny poziom wykonawczy nie są w Warszawie codziennością. Warszawska Opera Kameralna postawiła jednak poprzeczkę niezwykle wysoko – i można mieć nadzieję, że to dopiero początek dalszego ciągu.

Koncertowe wykonanie „Don Giovanniego” na 35. Festiwalu Mozartowskim © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej
Koncertowe wykonanie „Don Giovanniego” na 35. Festiwalu Mozartowskim © archiwum Warszawskiej Opery Kameralnej

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕

Postaw kawę
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne