REKLAMA

Operowa publiczność oczekuje emocji. „Tosca” Giacoma Pucciniego na setnym festiwalu Arena di Verona

Wystawiana na Arena di Verona „Tosca” Pucciniego w reżyserii Hugo de Ana opiera się na kontrastach. Prostota łączy się z przepychem, a monumentalizm z kameralnym nastrojem. A kiedy do inscenizacji dochodzi nieprzeciętna muzyka i gwiazdorska obsada, w powietrzu aż czuć unoszące się emocje. To przecież na nie czeka operowa publiczność.

Spektakl ten miał swoją premierę w 2006 roku i podczas tegorocznego festiwalu już po raz ósmy zachwyca publiczność. Hugo de Ana, autor reżyserii, scenografii, kostiumów i reżyserii świateł, zadbał o wierność libretta, ale zarazem o żywiołowość i ekspresję w przekazywanej historii.

Podczas, gdy zdyszany Cesare Angelotti wbiega na scenę, ta jest wtedy jeszcze pusta. Po chwili oczom widzów ukazują się dekoracje, między innymi olbrzymich rozmiarów głowa Archanioła Michała, chowającego swój miecz do pochwy. Postać ta będzie figurować nad bohaterami dramatu aż do samego finału. Równie ogromny jest obraz Cavaradossiego, zaś pomagającemu mu Zakrystianowi wtóruje grupka mnichów ciągnących malarski wózek. Artystyczną duszę Toski oddają trzy różne, ozdobne kreacje, a jej kapryśny charakterek – chociażby gest oblewania obrazu wodą, towarzyszący zazdrosnej prośbie o przemalowanie koloru oczu Madonny.

„Te Deum”w Arena di Verona © EnneviFoto
„Te Deum”w Arena di Verona © EnneviFoto

Duże wrażenie na widzach robi finał I aktu. Liczni statyści i powiększony chór grają dostojników kościelnych, biskupów czy innych dygnitarzy, tłumnie uczestniczących w okazałej procesji. W przeciwieństwie zaprojektowany został akt II, gdzie cała akcja kameralnie rozgrywa się wokół biurka Barona Scarpii, a funkcję sali tortur pełni piwnica pod gabinetem.

Ostatni akt niesie ze sobą równie intymny nastrój, ale za to zaskakujący może być finał. Tosca zamiast rzucić się w odmęty Tybru, wdrapuje się na potężną głowę figury zwieńczającej taras Zamku Świętego Anioła i tam, dumnie wyprostowana z krzyżem w ręku, triumfuje przy ostatnich dźwiękach partytury.

Sonya Yoncheva (Tosca) w Arena di Verona © EnneviFoto
Sonya Yoncheva (Tosca) w Arena di Verona © EnneviFoto

Wcielająca się w jej postać Sonya Yoncheva dysponuje głosem ładnym, z natury lirycznym, choć trochę siłowo używanym. Zabrakło mi nieco większej wrażliwości na szczegóły i uważności przy śpiewaniu w górze skali, ale jej Tosca obfitowała w emocje, była temperamentna, charakterna i jadowicie zazdrosna. Tak jak i sama artystka dobrze czuje się w ekspresyjnych rolach, tak samo taką lubi oglądać ją publiczność.

Partnerujący śpiewaczce jako Mario Cavaradossi Vittorio Grigolo słynie z podobnie przejmującego stylu śpiewania, a role kreowanych bohaterów odgrywa z pewną nonszalancją i z autentycznym nieskrępowaniem. Włoski tenor posiada dużą swobodę osiągania górnych dźwięków, jednocześnie należy docenić jego umiejętności niuansowania dynamiki, choć warto byłoby, gdyby zadbał o lepszy oddech. Entuzjastycznie reagująca publiczność wyprosiła u artysty bis arii „E lucevan le stelle”, ale w mojej ocenie temu wykonaniu zabrakło perfekcji (m. in. z powodu słabej współpracy na linii z dyrygentem).

Vittorio Grigolo (Cavaradossi) w Arena di Verona © EnneviFoto
Vittorio Grigolo (Cavaradossi) w Arena di Verona © EnneviFoto

Kreację najbardziej spójną, precyzyjną i dopracowaną przedstawił natomiast Roman Burdenko. Jego Baron Scarpia budzi przestrach i grozę już od samego wejścia na scenę, kiedy bezpardonowo traktuje obraz Cavaradossiego i strofuje bawiący się w kościele tłum. Mięsisty, ciepły baryton wzniośle górował w pompatycznym „Te Deum”, nie gubiąc przy tym umiejętności gładkiego prowadzenia głosu we fragmentach solowych w II akcie.

Dobrym Cesare Angelottim okazał się Giorgi Manoshvili, a naturalne vis comica pokazał w partii Zakrystiana Giulio Mastrototaro. Życzliwość widzów zyskała wykonująca piosenkę młodego Pastuszka Erika Zaha.

Francesco Ivan Ciampa dyryguje „Toscą” w Arena di Verona © EnneviFoto
Francesco Ivan Ciampa dyryguje „Toscą” w Arena di Verona © EnneviFoto

Także i tym razem nie zawiódł znakomity, potężny chór, co prawda w skromnej partii, ale z przeszywającymi melorecytacjami i znakomitym „Te Deum”. Francesco Ivan Ciampa z początku dyrygował dość ostrożnie, a jego interpretacja była na wskroś kameralna. Z czasem jednak robił to coraz bardziej płynnie i wyraziście, uzyskując kulminację w II akcie. Niesamowicie brzmiała grająca zza sceny banda, uzyskująca tak realistyczne brzmienie, że słysząc dzwony można było mieć wrażenie, że to pobliski kościół nawołuje wiernych na wieczorne nieszpory, a słysząc werble – że nadchodząca egzekucja być może ma się odbyć na przylegającym do Areny Piazza Bra.

Vittorio Grigolo (Cavaradossi) i Sonya Yoncheva (Tosca) w Arena di Verona © EnneviFoto
Vittorio Grigolo (Cavaradossi) i Sonya Yoncheva (Tosca) w Arena di Verona © EnneviFoto

Warto mieć świadomość, że to, czy spektakl w amfiteatrze pod gołym niebem się odbędzie oraz czy zostanie dograny do samego końca, zależy od warunków atmosferycznych. Klimat w Weronie jest wyjątkowo kapryśny i również tego wieczoru dał o sobie znać. Z powodu drobnego, przelotnego deszczu muzycy zmuszeni byli pauzować spektakl podczas duetu Toski i Cavaradossiego w I akcie. Przerwa ta trwała jedynie kilka minut i resztę opery udało się dograć bez przeszkód do końca.

Mniej szczęścia mieli natomiast dzień wcześniej widzowie „Rigoletta”. Spektakl został wstrzymany około 25 minut po rozpoczęciu, zaraz po duecie Rigoletta ze Sparafucilem, a ostatecznie odwołany dopiero po północy. Deszcz nie pozwolił na wznowienie opery, zatem nie udało mi się ani obejrzeć nowej, tegorocznej inscenizacji Antonia Albanese, ani posłuchać Amartuvshina Enkhbata w całej, tytułowej roli. Na scenę nie zdążyła nawet wyjść grająca Gildę Nadine Sierra, a polski tenor Piotr Beczała zaledwie zaśpiewał swoją pierwszą arię „Questa o quella”.

Amartuvshin Enkhbat (Rigoletto) i Piotr Beczała (Książę Mantui) w Arena di Verona ©  EnneviFoto
Amartuvshin Enkhbat (Rigoletto) i Piotr Beczała (Książę Mantui) w Arena di Verona © EnneviFoto
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne