REKLAMA

Jeśli technika i wyobraźnia idą w parze, rodzi się sztuka: wywiady z jurorami I Międzynarodowego Konkursu Paprockiego

Jurorzy I Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Bogdana Paprockiego w Bydgoszczy, w rozmowie z ORFEO, stworzyli fascynujący, wielogłosowy panel o naturze oceniania sztuki. Wybitni polscy artyści opowiadają, na co zwracają uwagę, co powinien zrobić uczestnik, by otrzymać od nich maksymalną ocenę, dlaczego anonimowość wykonawców gwarantuje absolutną uczciwość werdyktu oraz czego naprawdę szukają w głosach młodych śpiewaków.

Tadeusz Szlenkier, tenor, przewodniczący jury

To dobrze, że w pierwszym etapie konkursu operowego śpiewacy wykonują oratorium. Młody śpiewak powinien być wszechstronny — mieć kontakt z pieśnią, liryką wokalną, muzyką oratoryjną. Wiele epok opery jest zresztą blisko związanych z oratorium, choćby twórczość Händla. Dobrze też, gdy ktoś śpiewał wcześniej Bacha, choć czasem widać pewną manierę: zbyt „biały”, niepodparty dźwięk. A przecież Bacha trzeba śpiewać swoim naturalnym głosem.

Generalnie wszechstronność jest ogromnie ważna. Kto dobrze śpiewa Bacha, ten ma wielkie szanse dobrze zaśpiewać i Mozarta, i w końcu Verdiego, który jest prawdziwym operowym Olimpem. Do tego dojrzewa się latami i różne style bardzo w tym pomagają.

Nie mamy żadnych danych biograficznych uczestnika. To inne podejście niż na wielu konkursach, ale dzięki temu skupiamy się wyłącznie na tym, co słyszymy „tu i teraz”: w danym dniu, na danym występie. I to jest uczciwe, bo daje wszystkim równe szanse. System oceniania jest prosty — od 1 do 30 punktów — i ma tę zaletę, że jest odporny na wszelkie wpływy, zwłaszcza że nikt z jurorów nie jest związany z własną klasą czy uczelnią.

Czy da się ocenić sztukę obiektywnie? W podstawowych elementach tak: emisji, oddechu, intonacji, dykcji, muzykalności — tu się zwykle zgadzamy. Reszta, czyli interpretacja czy styl, bywa bardziej dyskusyjna, i te różnice są dla mnie najciekawsze. Wymieniamy się spostrzeżeniami i jako śpiewak bardzo dużo z tego biorę dla siebie.

A co powinien zrobić młody śpiewak, aby dostać ode mnie wysoką ocenę? Przede wszystkim śpiewać zdrowo, naturalnie, bez maniery. Oni są jeszcze młodzi — doświadczenie przyjdzie z czasem. Najważniejsze jest to, czy ktoś rokuje do tego trudnego, wymagającego, bezwzględnego i niepewnego zawodu i czy posługuje się głosem w sposób, który pozwoli mu na długą karierę. To cenię najbardziej.

Tadeusz Szlenkier © Simona Skrebutėnaitė
Tadeusz Szlenkier © Simona Skrebutėnaitė

Artur Ruciński, baryton

Kiedy oceniam śpiewaka, przede wszystkim zwracam uwagę na to, jak dobiera repertuar, zwłaszcza w pierwszym etapie. Czy jest on dopasowany do możliwości wokalnych danej osoby? Następnie oceniam technikę, wyraz artystyczny, dykcję, a także to, jak artysta panuje nad swoim ciałem i jak się prezentuje już od momentu wejścia na scenę. To wejście bardzo dużo mówi o tym, czy śpiewak szanuje publiczność, czy nie.

Wszystkie te elementy — świadomość wokalna, techniczna i sceniczna — składają się na ogólną ocenę. Nawet jeśli ktoś ma piękny głos, ale używa go bez kontroli, a do tego wybiera repertuar kompletnie ponad swoje siły (na przykład bardzo młoda osoba sięga po Verdiego czy Pucciniego), to dla mnie jest to sygnał braku świadomości. Wtedy wiem, że jest jeszcze sporo pracy przed takim śpiewakiem, to jest konkurs międzynarodowy , w którym oceniamy osoby gotowe, by zaśpiewać z orkiestrą w finale. Nie oczekuję artysty, który wszystko umie, ale oczekuję już pewnego poziomu dojrzałości i świadomości.

To mój pierwszy raz w jury i cieszę się, że nie znam wieku ani dorobku uczestników — dzięki temu patrzę wyłącznie na to, co słyszę i widzę tu i teraz. Nie śledzę od lat polskiej sceny, więc nie wiem, kto jest już solistą, a kto debiutuje, co pozwala mi zachować świeże i obiektywne spojrzenie.

Choć to konkurs operowy, repertuar oratoryjny i pieśniarski, pomaga ocenić wrażliwość muzyczną. Zdarzyło się, że ktoś wykonał pieśń lekceważąco, a dopiero w oratorium czy w dobrze dobranej arii operowej ujawnił prawdziwy potencjał. Oratorium i forma pieśni pozwala dostrzec nie tylko technikę, lecz także muzykalność i kulturę w prowadzeniu frazy.

Sztuka z definicji jest subiektywna. Każdy juror ma inną estetykę, coś innego ceni w głosie: jedni wolą dźwięk bardziej metaliczny, inni miękki; ktoś lubi delikatniejszą frazę, ktoś inny głosy szersze, dramatyczne. Ktoś może nawet… nie lubić Rossiniego — choć ja nie wiem, jak można go nie lubić! Zawsze będą różnice — i to naturalne. Jednak dzięki doświadczeniu scenicznemu i znajomości repertuaru nasze oceny, choć subiektywne, zwykle okazują się do siebie zbliżone.

Artur Ruciński © Simona Skrebutėnaitė
Artur Ruciński © Simona Skrebutėnaitė

Agnieszka Rehlis, mezzosopran

Artysta musi mieć coś do przekazania. Oczywiście ważne są technika i repertuar, ale tym, co od razu przyciąga uwagę, czasem już od pierwszych chwil, jest wewnętrzny magnetyzm. To trudne do uchwycenia, nieuchwytne „coś”, dzięki czemu słuchacz nie może oderwać oczu od wykonawcy. Ten przekaz, ta potrzeba opowiedzenia czegoś poprzez muzykę, jest dla mnie najważniejsza. Głos i technikę można wypracować, lecz jeśli brakuje komunikatu, żadna perfekcja tego nie zastąpi.

Duże znaczenie ma też dobór repertuaru. Śpiewak może zaśpiewać jedną arię słabiej, a drugą zachwycić. Wszystko zależy od tego, w czym naprawdę czuje się dobrze i na ile właściwie prowadzi go pedagog. Jeśli śpiewak trafi na ten materiał, w którym naprawdę czuje się dobrze, wtedy może zwyciężyć.

To, że jako jurorzy nie znamy wieku ani dorobku uczestników, nie ma dla mnie znaczenia, ponieważ oceniam wyłącznie to, co słyszę. W preselekcjach jednak wiek bywa kluczowy, jeśli 23-latek i 33-latek są na podobnym poziomie, temu starszemu daję odrobinę więcej, bo to często jego ostatnia szansa. Oczywiście zdarza się i odwrotnie, a wszystko zależy od jakości wykonania.

Cieszę się, że w konkursie pojawia się również oratorium, to jest jak lek dla głosu, a jednocześnie pokazuje inną stronę śpiewaka zdradzając prawdziwe możliwości wokalne, których częsty brak przy wykonaniu scenicznym można ograć. Podobnie z pieśniami. Dlatego to dobrze, że uczestnicy mogą zaprezentować się w różnych stylach i odsłonach.

Na koniec: czy można oceniać sztukę w pełni obiektywnie? Nie. W muzyce nie ma jednego wyniku jak w matematyce. Są pewne kryteria jak intonacja, technika, styl, ale ostatecznie decyduje wrażliwość, gust, doświadczenie. Nieraz w jury mamy odmienne opinie, a mimo to każda jest uzasadniona. Sztuka polega na różnicach w odczuwaniu i to jest piękne.

Agnieszka Rehlis © Simona Skrebutėnaitė
Agnieszka Rehlis © Simona Skrebutėnaitė

Ewa Vesin, sopran

Na pewno najważniejszy jest dla mnie kolor dźwięku, barwa głosu. Ten pierwszy moment, pierwsze sekundy – to wtedy musi pojawić się coś, co mnie poruszy, co sprawi, że poczuję dreszcze. Oczywiście bywa różnie: czasem pierwszy dźwięk nie zachwyca, ale po kilku taktach, po jednej czy dwóch frazach ktoś nagle się otwiera i pokazuje całe piękno swojego głosu.

Po tej pierwszej, czysto intuicyjnej reakcji przychodzi jednak etap analizy technicznej. To fundament – absolutnie kluczowy. Młodzi śpiewacy często uczą się przede wszystkim interpretacji, a przecież to technika jest punktem wyjścia. To ona ustawia głos na całe lata pracy scenicznej. W teatrze nie śpiewa się dwóch utworów na egzamin – trzeba udźwignąć trzygodzinny spektakl.

Generalnie uczestnicy są w procesie – jeszcze w drodze do osiągnięcia stabilności technicznej, która pozwoli im potem pracować w teatrach. Zawsze staramy się wychwycić choć kilka punktów zaczepienia, jakieś sygnały, że głos jest prowadzony właściwie. Może coś jeszcze nie jest doskonałe, może góra nie w pełni swobodna, ale widzimy, czy to prowadzenie i myślenie o dźwięku idą we właściwym kierunku.

Jeśli chodzi o repertuar oratoryjny w konkursie operowym — sam pomysł nie jest zły, ale dla głosów stricte operowych to trudniejsze. Często próbują wtedy „ściągać”, zmniejszać wolumen, co nie jest korzystne. Z kolei głosy małe stają się jeszcze mniejsze. Bywa, że ktoś świetnie prowadzi głos, ale odpada, bo zwyczajnie nie ma predyspozycji do przebicia się przez orkiestrę operową. Niektóre głosy są stworzone wyłącznie do muzyki kameralnej.

Czy sztukę da się ocenić obiektywnie? Pewnie nie do końca, ale w naszej pracy jesteśmy zaskakująco zgodni. Zdarzają się drobne różnice zdań, ale zwykle nasza punktacja bardzo się pokrywa. Często też po kolejnym etapie przyznajemy sobie nawzajem rację — że ktoś miał lepsze wyczucie lub wychwycił coś, czego inni nie dostrzegli.

Ewa Vesin © Simona Skrebutėnaitė
Ewa Vesin © Simona Skrebutėnaitė

Rafał Siwek, bas

Przede wszystkim zwracam uwagę na to, aby śpiew był technicznie uporządkowany – żeby dźwięk był oparty, prawidłowo wyprowadzony i intonacyjnie czysty. Dopiero na tej podstawie może powstać coś więcej niż tylko poprawne odśpiewanie utworu. Liczy się dla mnie wyraz artystyczny, interpretacja, czyli połączenie solidnej techniki z muzyczną wyobraźnią. Jeśli oba te elementy idą w parze, wtedy dopiero można mówić o wartościowym wykonaniu i o przejściu do kolejnych etapów konkursu.

Ten konkurs jest pozycjonowany jako konkurs dla śpiewaków operowych, ale każdy śpiewak powinien być wszechstronny. Wykonywanie Bacha czy Händla pokazuje, jak wykonawcy radzą sobie z inną stylistyką. Niestety często zdarza się, że śpiewając muzykę dawną, próbują sztucznie zmniejszać głos, zamiast posłużyć się własnym, naturalnym brzmieniem, tylko dostosowanym do estetyki epoki. To jest błąd. Dlatego obecność oratorium w pierwszym etapie uważam za potrzebną i wartościową.

W kolejnych etapach pojawia się już więcej arii operowych – jest więc przestrzeń, żeby pokazać głos w pełnej skali i typowo scenicznych możliwościach. W finale, wykonywanym z orkiestrą, ta operowość wybrzmiewa najmocniej. Ważny jest też dobór repertuaru: jeśli ktoś dysponujący głosem barytonowym wybiera arie basowe, to z góry wiadomo, że w dalszych etapach sobie z nimi nie poradzi. Nie chodzi nawet o niższe punktowanie, lecz o świadomość, że taki dobór nie rokuje dalszych sukcesów.

Uważam również, że dobrze, że nie mamy żadnych informacji o śpiewakach – ani wieku, ani wykształcenia, ani ich dotychczasowej kariery. Oceniamy głosy niejako anonimowo, dzięki czemu pozostajemy bardziej obiektywni. Są konkursy, gdzie jurorzy słuchają zza kotary – i to także świetnie eliminuje wpływ czynników pozamuzycznych. Nie mam nic przeciwko takiemu podejściu.

Rafał Siwek © Simona Skrebutėnaitė
Rafał Siwek © Simona Skrebutėnaitė

Magdalena Idzik, sekretarz Jury

Śpiew jest dla mnie symbiozą wielu sztuk. Oczywiście ważny jest głos – jego jakość, doskonałość osiągana poprzez ciągłe kształcenie, wyrównana skala i techniczna solidność. Ale na pierwszym planie stawiam zawsze przekaz. Śpiewak powinien mieć w sobie tę iskrę bożą, charyzmę, która przyciąga uwagę najpierw jurorów, a później publiczności. Ważne jest także pełne zrozumienie treści wykonywanej arii czy utworu oraz świadomość stylistyczna: inaczej śpiewamy Mozarta, inaczej romantyków, inaczej repertuar barokowy. Tego pilnujemy bardzo skrupulatnie.

Bardzo cenię też to, że oceniamy uczestników niejako „w ciemno”, bez wiedzy o ich wieku czy pochodzeniu. Jeśli ktoś zgłasza się do konkursu, zakładamy, że jest gotowy. Wychodzi na scenę – śpiewa – i od razu wiadomo, czy nas to ujmuje, czy chcemy słuchać dalej, czy może pojawiają się przeszkody natury technicznej lub psychofizycznej. Czasem po prostu coś nas nie interesuje, czasem sami wykonawcy czują, że ich prezentacja nie przebiega tak, jakby chcieli.

Czy sztukę da się ocenić obiektywnie? To bardzo filozoficzne pytanie. Wszyscy jesteśmy wrażliwi na inne walory: jedni wolą dźwięk bardziej skupiony, inni – większą przestrzeń brzmienia. A jednak istnieją reguły, których trzeba przestrzegać. Tak jak na Konkursie Chopinowskim – wiemy, jak powinna wyglądać prezentacja zgodna z zapisem nutowym. Podobnie w śpiewie: artykulacja, przekaz emocjonalny, styl – wszystko to musi być zgodne z intencją kompozytora.

Magdalena Idzik i Paulina Makarowska © Simona Skrebutėnaitė
Magdalena Idzik i Paulina Makarowska © Simona Skrebutėnaitė
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne