reklamaspot_img

O czym śpiewa flet w nowym koncercie Gary’ego Guthmana?

Fryderyk Chopin mówił do swoich uczniów: „Muzyka ma mówić, pianista śpiewać”. W prawykonanej kompozycji 29 kwietnia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia usłyszeliśmy rozbudowaną partię fletu śpiewającego w wirtuozerskiej interpretacji Łukasza Długosza.

Gary Guthman, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych trębacz i muzyk jazzowy, jest także kompozytorem. Napisał wiele utworów, zarówno stricte jazzowych, jak i symfonicznych, pisze także teksty, musicale oraz suity orkiestrowe. „Koncert na flet i orkiestrę” (2021) jest trzecim koncertem Guthmana na instrument solo i orkiestrę, po „Concerto Romantico na harfę i orkiestrę” (2018, dla Małgorzaty Zalewskiej) oraz „Koncertu na trąbkę i orkiestrę” (2020, pisanego z myślą o sobie). Łukasz Długosz, dla którego koncert został stworzony, jest solistą i kameralistą, jednym z najwybitniejszych obecnie flecistów w Polsce. Piotr Sułkowski to dyrygent symfoniczny i operowy, aktualnie Dyrektor Naczelny i Artystyczny Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii w Olsztynie. I właśnie Ci trzej dojrzali artyści: Guthman, Długosz i Sułkowski byli bohaterami wieczoru „Guthman, Skoryk, Grieg”. Grała Sinfonia Iuventus, zespół złożony z młodych instrumentalistów. 

W pierwszej części zaprezentowano prapremierę „Koncertu na flet i orkiestrę”. Zgodnie z tradycją gatunku utwór jest trzyczęściowy, a poszczególne części nazywają się „Maxim”, Essence” i „Passage”. Kompozycja okazała się oryginalnym utworem synkretycznym, nawiązującym do różnych stylów i epok muzycznych. Co mnie szczególnie zdziwiło, jest relatywnie mało odniesień do świata jazzu. Guthman stworzył bowiem koncert symfoniczny, który zwłaszcza w bardzo lirycznej części drugiej kojarzył mi się z obecnością francuskich impresjonistów, z Debussym na czele. Końcowa część trzecia, konsekwentnie prowadzona do monumentalnej kulminacji, przypominała mi z kolei muzykę romantyków niemieckich. Ale w każdym fragmencie, pomimo wyraźnie zarysowanych linii melodycznych, znalazły się też elementy nowoczesności brzmienia, czy dalekie echa rozbuchanych orkiestr rozrywkowych. Słyszalne też dla mnie były ludowe wtrącenia muzyki folkloru. Kompozytor, czerpiąc z różnych stylów, potrafił nasycić koncert swoim indywidualnym odczytaniem. Utwór tkwi bardziej w duchu postmodernizmu niż awangardy rewolucji.

Napisane przez Guthmana partie fletu są często subtelne, w zestawieniu z dużą i agresywną w niektórych miejscach orkiestracją. Kompozytor pozwolił też fleciście na długie kadencje – quasi improwizacje. Słuchając koncertów instrumentalnych mam czasami wrażenie pewnej rozmowy, w tym przypadku dialogu fletu z orkiestrą. Instrument w wykonaniu Łukasza Długosza opowiada i śpiewa, czasem kłóci się i płacze. Jest heroiczny i bywa wycofany. Chopin, który był wielkim miłośnikiem opery powtarzał swoim uczniom, że „Twoje palce muszą śpiewać”. I tę uwagę można zastosować do każdego solowego instrumentu. Nawet jeśli nie znamy dokładnie tematu tego dialogu.

Prawykonanie. „Koncertu na flet i orkiestrę. Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa © Piotr Banasik
Prawykonanie. „Koncertu na flet i orkiestrę”.
Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa © Piotr Banasik

Piotr Sułkowski bardzo uważnie prowadził orkiestrę. Wydobywał tam gdzie trzeba, stalową, rdzawą drapieżność, a liryzm w impresjonistycznych fragmentach. W drugiej części wieczoru zaprezentowano „Melodię a-moll” Myrosława Skoryka, a także dwie suity orkiestrowe „Peer Gynt” Edvarda Griega. Oba utwory pod batutą Sułkowskiego były spójnym uzupełnieniem muzycznych opowieści.

reklamaspot_img

Również popularne