Weksel małżeński i miłosna hipoteka. Rossini na Wielkanocnym Festiwalu Beethovena

Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena od lat konsekwentnie przypomina operowe białe plamy repertuaru. Tym razem pod batutą Łukasza Borowicza zabrzmiał „Weksel małżeński” Gioachina Rossiniego – pierwsza wystawiona opera kompozytora, błyskotliwa farsa, w której uczucia okazują się silniejsze niż kupieckie kalkulacje, a młodzieńcza inwencja autora zapowiada przyszłego mistrza włoskiej sceny.

Podczas każdej edycji Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena przypominane są mniej znane, a często zupełnie zapomniane dzieła operowe. Pod dyrekcją Łukasza Borowicza zabrzmiały tu między innymi utwory Luigiego Cherubiniego („Lodoïska” i „Faniska”), Georgesa Bizeta („Djamileh”), Gaetana Donizettiego („Maria Padilla”), Itala Montemezziego („Miłość trzech królów”), Christopha Willibalda Glucka („Ifigenia na Taurydzie”) czy Giuseppe Gazzanigi („Don Giovanni”). Część tych tytułów pojawia się od czasu do czasu na scenach operowych i estradach koncertowych, w większości są to jednak dzieła naprawdę rzadziej wykonywane. „Weksel małżeński” miał swoją premierę na deskach Warszawskiej Opery Kameralnej już w 1998 roku, w ramach realizowanego tam festiwalu, była to inscenizacja Giovanniego Pampiglione – włoskiego reżysera doskonale znanego w Polsce jako twórcy przedstawień Rossiniego.

„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych
„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych

„Cambiale di matrimonio”, określana gatunkowo jako komiczna farsa, jest pierwszym wystawionym dziełem Rossiniego, jego pierwszym operowym kontraktem i zarazem wstępem do niesłychanej kariery. To także pierwsza z pięciu jednoaktówek napisanych w ciągu trzynastu miesięcy dla weneckiego Teatro San Moisè. Ostatnią z nich – „Signora Bruschino” – przypomniała niedawno Polska Opera Królewska. Libretto, wykorzystane wcześniej przez Carla Coccię (kolejny kompozytor i kolejna opera, która zginęła w czeluściach historii), opowiada o nieudanej małżeńskiej transakcji pomiędzy Anglikiem a Amerykaninem – akcja rozgrywa się bowiem w Anglii. Ostatecznie zwycięża jednak miłość i wszystko kończy się szczęśliwie.

Jak pisał Piotr Kamiński w nieocenionej „Tysiąc i jednej operze”, „tajemną bronią nie jest melodia, której tu nie brak, ani pomysłowa instrumentacja, ale rytm i werwa, diabelski temperament i zmysł teatralny, sypane jak z rękawa motywy, wyrastające z tekstu, biorące się wesoło za łby i powtarzane do upojenia”. Wszystko to z czułością i brawurą oddał Łukasz Borowicz – z szaleńczą energią czuwający nad przebiegiem ansambli, partnerujący solistom w rozbudowanych scenach solowych, a także pięknie bawiący się fakturą orkiestry Filharmonii Poznańskiej.

Michele Angelini (Eduardo) i Viktoriia Shamanska (Fanny) © Bruno Fidrych
Michele Angelini (Eduardo) i Viktoriia Shamanska (Fanny) © Bruno Fidrych

Już w tym dziele Rossini powołał do życia wielką postać sopranową. Fanny ma do wyśpiewania rozbudowaną arię, błyszczy też i szaleje w duetach oraz scenach zespołowych. Wykonująca tę partię Viktoriia Shamanska doskonale interpretuje specyfikę Rossiniego. Jej głos jest elastyczny i miękki, z łatwością pokonuje koloraturowe meandry i techniczne pułapki, a przy tym zachowuje wdzięk i lekkość – Rossini to przecież także zabawa.

Doświadczony rossiniowski tenor Michele Angelini, który tak pięknie wykreował Rinalda w „Armidzie” podczas Royal Opera Festival w Krakowie, tutaj jako Edoardo nie miał może zbyt wiele do śpiewania, był jednak przekonującym scenicznym kochankiem o wzorowym, belcantowym głosie.

„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych
„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych

Przebojem – jeśli można tak powiedzieć o fragmencie dzieła uznawanego za operę nieznaną – jest duet Milla i Slooka „Dite, presto”, przypominający wokalny pojedynek z „Don Pasquale”. W tych rolach wystąpili Tomasz Kumięga i Emmanuel Franco. Obaj artyści potrafili połączyć naturalną vis comica z belcantową dyscypliną i aktorstwem. W Rossinim trzeba umieć wokalnie się wygłupiać – obaj potrafili bawić, nie popadając przy tym w przesadę.

Każde pojawienie się Dariusza Macheja w roli Nortona jest swoistą sceniczną etiudą – tak było i tym razem – a jego bas zabrzmiał szlachetnie i pewnie. Zuzanna Nalewajek, która miała już okazję mierzyć się z wielkimi rossiniowskimi heroinami: Angeliną w „Kopciuszku” i Izabellą w „Włoszce w Algierze”., a w partii Clariny potwierdziła swoje koloraturowe zacięcie i sceniczny temperament. Artystom przy pianoforte towarzyszył Marek Toporowski.

„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych
„Cambiale di matrimonio” Rossiniego na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena © Bruno Fidrych

Wspaniale, że wszystkie te rejestracje ukazują się na płytach – podczas koncertu fonograficzną premierę miał ubiegłoroczny „Verter” Simona Mayra. Miejmy nadzieję, że ta tradycja doprowadzi w przyszłości także do odkrywania oper bardziej wielkoformatowych. Czekają przecież dzieła Saveria Mercadantego, Giovanniego Pacciniego i wielu, wielu innych twórców, a my możemy się przekonać, jak niesprawiedliwa (i czy słusznie) była czasem historia.

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕

Postaw kawę
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne