Koncert o słowach, ale bez słów. Bastarda Trio i AUKSO na 26. Ogrodach Muzycznych

Drugi koncert 26. Ogrodów Muzycznych pokazał, że będzie to festiwal pełny zaskoczeń, ponieważ każdy koncert poprowadzi publiczność w zupełnie inny muzyczny świat. Po amerykańskiej inauguracji z braćmi Lee przyszła pora na doświadczenie niemal mistyczne – spotkanie z chasydzkimi nigunami w interpretacji Bastarda Trio i orkiestry AUKSO pod dyrekcją Marka Mosia. To był niezwykły wieczór pełen muzyki, która obywa się bez słów, a mimo to potrafi powiedzieć o człowieku więcej niż niejedna opowieść.

To był drugi koncert 26. Ogrodów Muzycznych i jednocześnie dowód na to, jak odważnie zaprogramowany jest tegoroczny festiwal. Każdy wieczór będzie inny, każdy zaprosi słuchaczy do zupełnie odmiennego świata. Po efektownej, amerykańskiej inauguracji z muzyką Gershwina, Ravela, Dvořáka i Coplanda przyszła pora na spotkanie z czymś całkowicie odmiennym – muzyką kontemplacyjną, pełną skupienia, mistycyzmu i wewnętrznego żaru.

Trio Bastarda wraz z AUKSO Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy pod dyrekcją Marka Mosia zaprezentowali projekt „Nizozot”, oparty na chasydzkich nigunach – niezwykłych pieśniach, których historia sięga XVII i XVIII wieku. To melodie najczęściej pozbawione słów, oparte na sylabach i prostych wokalizach, powstałe z potrzeby modlitwy, wspólnoty i duchowego uniesienia. Ich siła polega właśnie na tym, że nie opowiadają historii słowami. Opowiadają ją muzyką.

Bastarda Trio na Ogrodach Muzycznych. Paweł Szamburski (klarnet), Tomasz Pokrzywiński (wiolonczela) i Michał Górczyński (klarnet basowy) © Qinke Chang
Bastarda Trio na Ogrodach Muzycznych. Paweł Szamburski (klarnet), Tomasz Pokrzywiński (wiolonczela) i Michał Górczyński (klarnet basowy) © Qinke Chang

Niguny potrafią wyrazić jednocześnie głęboki smutek, zadumę, ale też niemal dziecięcą radość i euforię. Powstały między innymi z tradycji, która w części szabasu nie dopuszczała używania słów, pozostawiając wyłącznie melodię. Paradoksalnie właśnie ta prostota stworzyła przestrzeń do niezwykłej wolności muzycznej i improwizacji.

To już trzecie spotkanie Bastardy i AUKSO. Wcześniej wspólnie występowali podczas festiwalu AUKSODRONE oraz w NOSPR, a teraz ich niezwykły projekt zagościł na Ogrodach Muzycznych.

Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang
Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang

Muzyka dawna, ale zupełnie współczesna

Bastarda to jedna z najbardziej oryginalnych formacji na polskiej scenie muzycznej. Zespół tworzą Paweł Szamburski (klarnet), Tomasz Pokrzywiński (wiolonczela) i Michał Górczyński (klarnet basowy), którzy nie rekonstruują muzyki dawnej, sięgają po różne epoki i style, traktując ją jak żywy organizm, który można odczytać na nowo. Zajmowali się m. in. średniowiecznymi kompozycjami Piotra z Grudziądza, pieśniami renesansowymi związanymi ze śmiercią – w tradycji ars moriendi. Muzycy mają również doświadczenia operowe. W Warszawskiej Operze Kameralnej stworzyli dwa niezwykłe spektakle z własnymi improwizacjami i charakterystycznym, „bastardowym” spojrzeniem na Mozarta – „La finta semplice” oraz „Dyrektora teatru”.

W 2023 roku po raz kolejny zajęli się kulturą chasydzką, „Nizozot”, muzycy sięgnęli po melodie pochodzące z terenów dawnej Rzeczypospolitej – między innymi z tradycji dynastii Modrzyc spod Dęblina, Szapiro z Grodziska Mazowieckiego oraz Koźnic z Kozienic. Nie była to jednak rekonstrukcja historyczna, Bastarda przepuszcza ten materiał przez własny język muzyczny, łącząc doświadczenia muzyki dawnej, improwizowanej, eksperymentalnej i współczesnej. Właśnie ten materiał zabrzmiał podczas koncertu.

Bastarda Trio, Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang
Bastarda Trio, Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang

Cztery słowa

Pięknym wprowadzeniem do koncertu była wypowiedź Łukasza Strusińskiego, dyrektora artystycznego Ogrodów Muzycznych. Nie opowiadał o historii ani o analizie muzycznej. Zaproponował publiczności cztery słowa, które – jego zdaniem – najlepiej opisują świat, do którego za chwilę wszyscy mieli wejść: Bastarda, Aukso, Nizozot i Nigun.

Opowiadał o nazwie zespołu wywodzącej się od historycznego instrumentu viola bastarda, stworzonego do wykonywania niezwykle wymagającej techniki o tej samej nazwie. Instrument ten obejmował wyjątkowo szeroki zakres brzmień – od bardzo niskich rejestrów, zbliżonych do kontrabasu, po wysokie, sopranowe dźwięki. Dzięki temu pozwalał wydobyć z wielogłosowej polifonii, charakterystycznej zwłaszcza dla muzyki do XVI wieku, jej istotę – najważniejsze linie melodyczne i najcenniejsze elementy, zarówno w najwyższych, jak i najniższych rejestrach.

Opowiadał o „Aukso”, które po grecku oznacza wzrastanie i dążenie do doskonałości, a po litewsku – złoto. O pojęciu „Nizozot”, opisującym mistyczny akt stworzenia, rozproszenia iskier miłości po całym świecie. Strusiński mówił także o „Nigunie” – cichej modlitwie bez słów. Padło wtedy zdanie, które właściwie mogłoby być mottem całego koncertu: to był koncert o słowach, ale bez słów.

Bastarda Trio, Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang
Bastarda Trio, Marek Moś i orkiestra AUKSO na Ogrodach Muzycznych © Qinke Chang

Muzyka, którą bardziej się przeżywa, niż opisuje

Muzyka Bastardy jest oszczędna, chwilami wręcz ascetyczna, ale jednocześnie pełna emocji. Potrafi w jednej chwili zatrzymać czas, by za moment eksplodować energią improwizacji. To rodzaj wspólnego doświadczenia, medytacji, powolnego zanurzania się w dźwięku. Ogromne wrażenie robiło spotkanie dwóch światów – kameralnego, lecz szalonego języka Bastardy z szerokim, szlachetnym brzmieniem AUKSO. Marek Moś z niezwykłą subtelnością prowadził orkiestrę, która raz podkreślała ekspresję tria, innym razem ją tonowała, budując wielobarwną przestrzeń dla improwizacji. Momentami można było odnieść wrażenie, że spotykają się dwa żywioły – spontaniczność i dyscyplina, wolność i precyzja. Ale wszystko układało się w jedną, niezwykle spójną opowieść.

Paweł Szamburski © Qinke Chang
Paweł Szamburski © Qinke Chang

Recepta na szczęście

Paweł Szamburski przez cały koncert z ogromnym talentem do zaciekawiania słuchaczy, ale także z dużym poczuciem humoru opowiadał o muzyce, nigunach i samym projekcie. Pod koniec wieczoru zaprosił publiczność do wspólnego śpiewania – tak, jak tylko kto potrafi. Mogła to być wokaliza, mruczenie czy pojedynczy dźwięk. Obiecał, że po tym utworze wszyscy będą czuli się lepiej. Liczyło się tylko jedno – wspólnota. Nie miało znaczenia, czy ktoś śpiewa czysto, czy nie.

I trudno było nie odnieść wrażenia, że miał rację. Może rzeczywiście szczęście bywa zaskakująco proste. Wystarczy na chwilę odłożyć słowa i po prostu razem zanucić. To był jeden z tych koncertów, które trudniej opisać, niż przeżyć. Zostaje gdzieś głęboko w człowieku, długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. I chyba właśnie o takie wieczory chodzi na festiwalach. O chwile, które przypominają, że muzyka potrafi być nie tylko piękna, ale także wspólnotowa, oczyszczająca i zwyczajnie potrzebna. Na tym polegała magia spotkania Bastardy i AUKSO. Bo nie wszystko da się nazwać. Nie wszystko trzeba opisać.

Publiczność na koncercie „Bastarda & AUKSO. Brzmienie klanów chasydzkich” © Qinke Chang
Publiczność na koncercie „Bastarda & AUKSO. Brzmienie klanów chasydzkich” © Qinke Chang

Jeśli cenisz nasze treści, możesz wesprzeć ORFEO symboliczną kawą ☕

Postaw kawę
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne