REKLAMA

Nowe, rozszerzone wydanie „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga. Premiera fascynującej książki o Metropolitan Opera w Teatrze Studio

Teatr Studio w Warszawie, zarządzany przez dyrektora Romana Osadnika, zaprosił nas na niezwykłe spotkanie, promujące nowe wydanie książki „5000 wieczorów w Operze” Rudolfa Binga. Wzięli w nim udział: profesor Ewa Łętowska, redaktor Jacek Marczyński („Rzeczpospolita” i „Ruch Muzyczny”), redaktor naczelny portalu orfeo.com.pl Tomasz Pasternak i Roman Osadnik. Spotkanie poprowadziła Katarzyna Sanocka (TVP Kultura).

Kultowa dla miłośników opery książka Binga została wydana przez Teatr Studio w „barokowej” formie, jak to określił Roman Osadnik. Ma złotą okładkę z czarnymi napisami, zamieszczono w niej wiele unikalnych czarno-białych i kolorowych zdjęć. Jest podzielona na dwie części: pierwsza to słynne wspomnienia dyrektora Rudolfa Binga z 22 lat spędzonych w Metropolitan Opera, a druga – to ciekawe teksty i wywiady. Wstęp i część druga zostały wydrukowane na bladoróżowym papierze, a wewnętrzne strony okładki są w kolorze czerwieni. Książka jest zszyta białą nicią na czerwonym materiale.

Profesor Ewa Łętowska napisała na okładce książki: Z urodzenia Austriak, naturalizowany Brytyjczyk, kierujący Metropolitan Opera w latach 1950-1972, Rudolf Bing przeprowadził MET ze staroświeckiej praktyki teatralnej w dwudziestowieczną technologię nowoczesnego teatralnego biznesu. Elokwentny, dowcipny, kompetentny, niezrównany organizator, wprowadził na scenę pierwszych Afroamerykanów (Mariana Andersona, Leontyne Price). Przeniósł MET do nowej siedziby w Lincoln Center (1966), zrewolucjonizował organizację pracy i współpracę z artystami.

Nowe, rozszerzone wydanie „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Nowe, rozszerzone wydanie „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Bing miał trudny charakter i czasem nie przebierał w słowach. Dlatego pewnie reporterzy lubili robić z nim wywiady. Przede wszystkim jednak pozostawił niezwykle cenne uwagi na temat funkcjonowania MET. W ten sposób odparł zarzut małej ilości prób do premier: W rzeczywistości w porównaniu z La Scalą, Monachium czy Covent Garden, w Metropolitan jest bardzo dużo prób. Ale krytycy nigdy nie przychodzą do teatru w ciągu dnia, więc nie wiedzą, że przez cały tydzień nie tylko główna scena, ale i wszystkie duże sale prób aż do trzeciej kondygnacji pod ziemią wypełnione są żywą działalnością od rana do wieczora (s. 233). Twierdził również, że zmienił system związany z zapraszaniem wielkich gwiazd, które wcześniej przyjeżdżały np. do oper w Wiedniu czy Mediolanie w dniu spektaklu i poznawały swoich partnerów chwilę przed podniesieniem kurtyny. Bing wprowadził także dla nich inny zwyczaj: za moich czasów nigdy nie wznowiono żadnego przedstawienia bez przynajmniej dwóch prób scenicznych z fortepianem i jednej próby z orkiestrą.

Nowe, rozszerzone wydanie „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Nowe, rozszerzone wydanie „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Kiedy zaczął zarządzać Metropolitan Opera, scena nie była dobrze wyposażona. Miała wiele mankamentów, które były poprawiane przez kolejne lata. Im bliżej poznawałem budynek Metropolitan, tym bardziej byłem przerażony – pisze Bing. – Widownia była niewątpliwie jednym z cudów świata – słynna wydłużona Diamentowa Podkowa, dająca bywalcom lóż (którzy niegdyś byli właścicielami całego tego teatru) możliwość wzajemnej obserwacji nieosiągalną w żadnej innej znanej mi operze. Ale głębokość podkowy powodowała też ograniczenie widoczności sceny z bardzo wielu miejsc. […] Natomiast za proscenium i złocistą kurtyną nie było już nic do chwalenia. Za kulisami wszystko było stłoczone, brudne i marne. Nie było przedłużeń sceny na boki i do tyłu, toteż każdą zmianę dekoracji trzeba było robić od początku do końca na scenie; oznaczało to, że jeśli w jednym akcie były dwie różne sceny, publiczność musiała siedzieć i czekać, dziwiąc się, co też za łomoty dochodzą spoza opuszczonej kurtyny. Sieć oświetlenia ustępowała normom europejskim o dziesiątki lat, nie było też sceny obrotowej (s. 110-111).

Spotkanie w Teatrze Studio. Katarzyna Sanocka, Roman Osadnik, Ewa Łętowska, Jacek Marczyński i Tomasz Pasternak © Bartek Buk | Teatr Studio
Spotkanie w Teatrze Studio. Katarzyna Sanocka, Roman Osadnik, Ewa Łętowska, Jacek Marczyński i Tomasz Pasternak © Bartek Buk | Teatr Studio

Książka, opublikowana przez Teatr Studio w Warszawie jest rozszerzona o nowe teksty, w porównaniu z pierwszym wydanie sprzed ponad 40 lat (PIW, 1982 rok). Nowa wersja została wzbogacona także o ciekawe wywiady.

Ważny i potrzebny jest artykuł Jacka Marczyńskiego „Od Marcelli do Aleksandry. Polscy artyści w Metropolitan”. Ceniony krytyk muzyczny wspomina o karierze: Marcelli Sembrich (ponad 480 wieczorów na scenie MET), braci Jana i Edwarda Reszke, Adama Didura, Karoliny Beethówny (Loli Beeth), Belli Alten, Eleny Rakowskiej, Marka Windheima, Jana Kiepury, Teresy Żylis-Gary, Teresy Kubiak, Wiesława Ochmana, Stefanii Toczyskiej, Zdzisławy Donat, Hanny Lisowskiej, Ewy Podleś, Mariusza Kwietnia, Aleksandry Kurzak, Piotra Beczały, Małgorzaty Walewskiej, Andrzeja Dobbera, Edyty Kulczak (340 spektakli w rolach epizodycznych i drugoplanowych), Artura Rucińskiego, Tomasza Koniecznego, Jakuba Józefa Orlińskiego, Krzysztofa Bączyka, Piotra Buszewskiego i Aleksandry Olczyk. Marczyński przypomina też o polskich dyrygentach, współpracujących z MET: Kazimierzu Kordzie i Stanisławie Skrowaczewskim. Na koniec pisze o reżyserze Mariuszu Trelińskim i jego ekipie realizatorów: Borisie Kudličcze (scenografia), Marku Adamskim (kostiumy), Tomaszu Wygodzie (choreografia), Bartku Maciasie (projekcje wideo). Ten zespół przygotował w MET kilka premier: „Zamek Sinobrodego” Bartóka, „Jolantę” Czajkowskiego, , „Tristana i Izoldę” Wagnera oraz „Moc przeznaczenia” Verdiego. Marczyński przypomina również o Ryszardzie Ordyńskim, który wyreżyserował na słynnej nowojorskiej scenie aż 50 spektakli operowych, w tym 8 prapremier w ciągu zaledwie kilku lat (1917-1920). Później zajął się twórczością filmową.

Roman, Osadnik, Ewa Łętowska i Jacek Marczyński etowska-i-Jacek-Marczyński podczas spotkania promocyjnego książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Roman, Osadnik, Ewa Łętowska i Jacek Marczyński podczas spotkania promocyjnego książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Bardzo ciekawy jest tekst Tomasza Pasternaka pod długim, ale intrygującym tytułem: „Zmierzch Boga, czyli co się zdarzyło Rudolfowi Bingowi? Dalsze losy legendarnego zarządcy MET, operowego tytana i potwora, po zakończeniu jego dyrekcji w Metropolitan Opera”. Autor artykułu przypomina o drugiej książce Binga „Rycerz w operze”, którą można traktować jako aneks do „5000 wieczorów w Operze”. Dyrektor MET pisze tam na przykład szczegółowo o swym konflikcie z Marią Callas. Pasternak przypomina o kluczowych sprawach reformy: Bing przywiązywał ogromną wagę do akcji scenicznej i ustalonej reżyserii. Zanim przybył do MET, większość przedstawień uchodziła za statyczne, artyści mogli robić dosłownie to, co im się podobało i sami siebie reżyserowali. Współpracował z takimi twórcami jak Franco Zefirelli, Peter Brook czy Otto Everding. Zakończył 22-letni okres zarządzania tą operą w 1972 roku. Miał 70 lat. Wykładał później w Brooklyn College, ale po 3 latach z tego zrezygnował. Związał się z agencją Columbia Artists Management. Pasternak pisze też o żonach Binga: rosyjskiej primabalerinie Ninie, a później – młodszej o prawie 38 lat Caroll Lee Douglass, która była leczona psychiatrycznie. Kilka dni przed jego drugim ślubem w styczniu 1987 roku lekarze zdiagnozowali u Binga chorobę Alzheimera. W 1989 roku trafił do Hebrajskiego Domu Starców na Bronksie, gdzie zmarł 8 lat później. Tomasz Pasternak wykonał drobiazgową kwerendę, korespondował np. z bratem Caroll, Johnem S. Douglassem, profesorem na Uniwersytecie Amerykańskim w Waszyngtonie.

Jacek Marczyński i Tomasz Pasternak podczas spotkania promującego nowe wydanie książki „5000 wieczorów w Operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Jacek Marczyński i Tomasz Pasternak podczas spotkania promującego nowe wydanie książki „5000 wieczorów w Operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

W książce są także krótkie teksty: „Kuplety o Bingu” Johna Gutmana w tłumaczeniu Jacka Mikołajczyka, „Historia jednej fotografii” Juliusza Multarzyńskiego (słynny fotografik zrobił zdjęcie grobu Binga na Woodlawn Cemetery w Nowym Jorku) oraz „O tłumaczu Witoldzie Kalinowskim” autorstwa Joanny Górnickiej-Kalinowskiej. Całość dopełniają wywiady Jacka Hawryluka z Waldemarem Dąbrowskim, Jacka Cieślaka z Mariuszem Trelińskim i Tomasza Pasternaka z Romanem Osadnikiem.

Spotkanie promocyjne książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Spotkanie promocyjne książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Spotkanie promocyjne, które odbyło się w foyer Teatru Studio, zgromadziło wielu pasjonatów opery. Katarzyna Sanocka powiedziała, że wspomnienia Binga są traktowane jako lektura obowiązkowa dla dyrektorów teatrów operowych. Roman Osadnik przypomniał o swojej fascynacji tą książką, którą podsunęła mu bibliotekarka, kiedy miał 17 lat. Wypożyczał ją wielokrotnie i czytał z wypiekami na twarzy: Myślę, że ta przygoda z Bingiem ukształtowała mnie i w pewnym sensie skierowała na zawodową drogę, związaną z teatrem. Jacek Marczyński stwierdził, że Metropolitan Opera jest jedynym na świecie teatrem globalnym, od 14 lat pokazującym swoje spektakle w transmisjach do kilkudziesięciu krajów. Jeśli dzisiaj mówimy o tym teatrze jako największym czy globalnym, to źródeł tego należy szukać w działalności Rudolfa Binga. Profesor Ewa Łętowska mówiła, że Bing umiał pozyskać pieniądze i wzbudzić zainteresowanie, ale w jednej rzeczy był kontynuatorem przy pomocy nowych środków. Metropolitan Opera jeszcze wiele lat przed Bingiem zaczęła korzystać ze środków masowego przekazu, ponieważ regularne transmisje radiowe gromadziły mnóstwo publiczności w Stanach Zjednoczonych przez kilkadziesiąt lat. Później przyszła telewizja i pojawiły się inne możliwości.

Katarzyna Sanocka i Juliusz Multarzyński podczas spotkania promującego nowe wydanie książki „5000 wieczorów w Operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Katarzyna Sanocka i Juliusz Multarzyński podczas spotkania promującego nowe wydanie książki „5000 wieczorów w Operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Katarzyna Sanocka poruszyła wątek udziału gwiazd w próbach. Jacek Marczyński: Bardzo smaczne w książce są fragmenty, kiedy Bing prowadził korespondencję z Giuseppe di Stefano, żądając od niego, aby był kilka tygodni przed premierą do dyspozycji. Di Stefano wymawiał się chorobą, a „choroba” polegała na tym, że w tym czasie miał zaplanowane spektakle w La Scali. Najpierw sam zajmował się planowaniem wydarzeń w MET, a kilkanaście lat później wykonywał to sztab ludzi z koordynacji pracy artystycznej. Tomasz Pasternak: Bing wprowadził taki reżim operowy, że śpiewak czy śpiewaczka nie może przyjeżdżać w swoim stroju operowym. Również Bingowi zawdzięczamy wielkie produkcje operowe, które są od początku do końca przemyślane przez reżysera, bez samowoli solistów, co było przez nich różnie odbierane. Ewa Łętowska: Pańskie oko konia tuczy, mianowicie Bing bywał na wszystkich swoich spektaklach. Pan dyrektor Roman Osadnik dobrze o tym wie, ponieważ sam też dogląda spektakli w Teatrze Studio. Tomasz Pasternak: Można powiedzieć, że Bing właściwie nie opuszczał Metropolitan Opera. Na życie towarzyskie nie miał siły ani czasu.

Joanna Górnicka-Kalinowska © Bartek Buk | Teatr Studio
Joanna Górnicka-Kalinowska © Bartek Buk | Teatr Studio

Katarzyna Sanocka: Bing pisze o tym, że nie przyjaźnił się z artystami. Był dyrektorem, który obserwował. Sam podejmował wszystkie decyzje obsadowe. Roman Osadnik: Znalezienie równowagi w oczekiwaniach zespołów danego teatru i widzów jest kluczem do zachowania dobrej atmosfery w pracy, ale też sukcesów artystycznych. Jacek Marczyński: Ja – tak jak Roman – w pewien sposób wychowywałem się na tej książce. Wyłania się z niej obraz niesłychanie dystyngowanego pana o wielkiej kulturze, wielkiej sztuce dyplomacji i jednocześnie wielkiej stanowczości. Tomasz Pasternak: A moim zdaniem był potworem i tyranem. Czasami podejmował bardzo kontrowersyjne decyzje – inaczej nie dałby rady. Musiał być bardzo stanowczy i myślę, że w większości przypadków miał rację. Roman Osadnik: Ja myślę, że był wymagający i w wielu przypadkach bezkompromisowy. Ewa Łętowska: W sztuce, generalnie rzecz biorąc, lepiej sprawdzają się autokraci niż demokraci.

Rozalia Kierc, Szymon Raczkowski i Justyna Khil podczas spotkania promocyjnego książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio
Rozalia Kierc, Szymon Raczkowski i Justyna Khil podczas spotkania promocyjnego książki „5000 wieczorów w operze” Rudolfa Binga © Bartek Buk | Teatr Studio

Wystąpili także uczestnicy Akademii Operowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie: Justyna Khil i Szymon Raczkowski, a na fortepianie grała Rozalia Kierc. Usłyszeliśmy m.in.: arię Liu z „Turandot” Pucciniego, arię Fritza z opery „Umarłe miasto” Korngolda oraz duet „La ci darem la mano” z „Don Giovanniego” Mozarta.

Teatr Studio zaprasza na kolejne transmisje z MET, a książkę zdecydowanie warto przeczytać, ponieważ pokazuje fascynującą historię słynnej operowej sceny od kulis. 

reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img
reklamaspot_img

Również popularne